Mógł szukać sławy i zbawienia w pomocy wdowom i sierotom lub w restauracji kościoła. Ale po wieku wiary nastąpił wiek nauki i rozumu, wprowadzając modę na budowę szpitali dla biednych. W ten sposób narodził się Szpital im. Johna Carpendara. Oryginalny budynek o ciekawej architekturze dawno temu zmienił się najpierw w solidny wiktoriański pomnik ostentacyjnej pobożności, a potem w bardziej funkcjonalny, ale toporny dwudziestowieczny gmach.

Szpital zawsze dobrze prosperował. Miejscową społeczność tworzyli głównie zamożni obywatele klasy średniej, którzy mieli dużo dobrych chęci, by wspierać działalność charytatywną, i niewiele miejsc, by się wykazać. Tuż przed drugą wojną światową dobudowano nieźle wyposażone skrzydło dla prywatnych pacjentów. Zarówno przed, jak i po powstaniu narodowej służby zdrowia ściągali tu bogaci pacjenci, a w rezultacie również sławni lekarze. Panna Beale pomyślała, że Angela może sobie mówić o prestiżu londyńskich szpitali, ale John Carpendar ma własną renomę. Z pewnością istnieją gorsze posady niż stanowisko siostry przełożonej w rozwijającym się szpitalu okręgowym, cieszącym się powszechnym uznaniem, ładnie położonym i wspieranym przez lokalną tradycję.

Była już przy głównej bramie. Na lewo znajdowała się portiernia, ozdobny domek dla lalek z mozaikowej cegły, pozostałość po wiktoriańskim szpitalu, a na prawo parking dla lekarzy. Jedna trzecia oznaczonych miejsc już była zajęta przez daimlery i Rolls-royce’y Przestało padać i świt rozjaśnił się szarością styczniowego dnia. W szpitalu paliły się wszystkie światła. Tkwił przed nią jak wielki, przycumowany statek, jasno oświetlony, tętniący własnym ukrytym życiem. Na lewo ciągnęły się niskie, oszklone budynki nowego ambulatorium. Do wejścia płynął już strumyk zbolałych pacjentów.

Panna Beale podjechała pod okienko portierni, opuściła szybę i przedstawiła się. Portier, napuszony i pełen poczucia własnej ważności, raczył łaskawie wyjść i się zaprezentować.

– A więc mam przyjemność z przedstawicielką Naczelnej Rady Pielęgniarskiej – powiedział górnolotnie. – Szkoda, że przyjechała pani do tej bramy. Szkoła pielęgniarek mieści się w Nightingale House, niedaleko wejścia od Winchester Road. Zawsze używamy tylnej bramy, żeby się tam dostać.



6 из 296