
W świecie cywilizowanym dzieci praktycznie nie znano. Całą pracę związaną z utrzymaniem stabilności społecznej wykonywali inżynierowie. Dzieci przychodziły na świat w laboratoriach, a wychowywano je w konfederackich grupach rodzinnych, gdzie je uważnie obserwowano, starannie kształtowano i kontrolowano, by myślały tak, jak tego chciała Konfederacja, i zachowywały się tak, jak tego sobie życzyła. Wymagane skłonności programowano genetycznie, a dziecku dostarczano tego wszystkiego, co było niezbędne, by w przyszłości zostało uczonym, inżynierem, artystą, czy, być może, żołnierzem, jeśli takowy był Konfederacji potrzebny. Naturalnie, nie wszyscy pozostawali równi, ale życie w cywilizowanym świecie wymagało posiadania jedynie przeciętnej inteligencji i tylko wyjątkowe stanowiska i zadania przeznaczone były dla jednostek genialnych.
Społeczeństwo światów cywilizowanych było najbardziej egalitarnym społeczeństwem w historii ludzkości. Dla oczywistych aberracji znaleziono miejsce poza strukturą społeczną. Dla tych nielicznych, których wykryto zbyt późno, utworzono niewielką, wyspecjalizowaną grupę profesjonalistów, zwanych Skrytobójcami, których zadaniem było oddzielanie plew od ziarna i eliminowanie ewentualnych zagrożeń.
