— Ależ ci pilno — powiedziała z przekąsem. - Wiedźminie, ja z nóg lecę. Dzień i noc na kulbace, tyłka nie czuję, a przemoczona jestem do pępka, bośmy się świtem jako wilcy przez nadrzeczne łozy przedzierali…

— Proszę cię. Dowiedziałaś się czegoś?

— Dowiedziałam — parsknęła, rozsznurowując i zzuwając przemoczone, opierające się buty. - Z niewielkim trudem, bo o sprawie głośno. Że ta twoja panna taka persona, tegoś mi nie powiedział! Myślałam sobie, pasierbica twoja, chudziaczek jakiś, sierota przez los ukrzywdzona. A tu masz: cintryjska królewna! Ha! A możeś i ty przebrany książę?

— Mów, proszę.

— Nie dostaną jej już w ręce królowie, bo ta twoja Cirilla, jak się wyjawiło, z Thanedd prosto do Nilfgaardu uciekła, pewno wraz z tymi magikami, co zdradzili. A w Nilfgaardzie cesarz Emhyr z pompą ją przyjął. I wiesz co? Pono żenić się z nią zamyśla. A teraz daj mi odetchnąć. Chcesz, pogadamy, jak się wyśpię.

Wiedźmin milczał. Milva rozwiesiła mokre onuce na rosochatej gałęzi, tak by znalazło je wschodzące słońce, szarpnęła klamrę pasa.

— Rozdziać się chcę — burknęła. - Czego tu jeszcze stoisz? Fortunniejszych wieści chybaś się spodziewać nie mógł? Nic ci już nie grozi, nikt o ciebie nie pyta, przestali się tobą szpiedzy zajmować. A twoja dziewka wymknęła, się królom, cesarzową będzie…

— To pewna wiadomość?

— Nynie nic nie pewne — ziewnęła, usiadła na barłogi — chyba to, że słoneczko co dnia niebem od wschodu na zachód podróżuje. Ale o nilfgaardzkim cesarzu i o królewnie z Cintry musi prawdą być, co gadają. Głośno o niej.

— Skąd ten nagły rozgłos?

— Niby to nie wiesz! Ona wszak Emhyrowi w wianie szmat ziemi wniesie! Nie tylko Cintrę, po tej stronie Jarrugi też! Ha, toż i moja to będzie pani, bo ja z Górnego Sodden, a całe Sodden, pokazało się, jej lenno! Tedy, gdy w jej lasach jelonka zwalę a chycą mię, z jej rozkazu może powieszą… Ot, świat parszywy! Zaraza, oczy mi się same zamykają…



20 из 320