
„Od razu przywołałam swoje uczucia do porządku; i to było cudowne, jak zapanowałam nad tymczasowym oszołomieniem”.
– Moi rodzice byli przerażeni, gdy usłyszeli, że zamierzam tutaj pracować. Jeśli planowałam przenieść się do Baltimore, to dlaczego nie do Hopkinsa? Dlaczego nie na uniwersytet? Okłamałam ich, powiedziałam, że St. Agnes leży w bardzo ładnej podmiejskiej okolicy.
Słowa te skwitowano śmiechem pełnym uznania. St. Agnes było dobrym szpitalem z niezłym budżetem, trzecim co do wielkości pracodawcą w Baltimore, ale jego sukces wcale nie pomógł rejonowi. Ostatnimi czasy okolica podupadła, z zamieszkanej przez uczciwych robotników zmieniła się w obskurną i zapuszczoną. Baltimorczycy z tych bliskich przedmieść, które rozrosły się we wczesnych latach ucieczki białych z dzielnic pełnych kolorowej ludności, przekonali się, że problemy miasta nie zważają na linie wytyczone na mapie. Narkotyki, przestępstwa – wszystko wytoczyło się z najstarszej części miasta i przekroczyło granice centrum. Ci, którzy mieli pieniądze, przenosili się więc ciągle dalej i dalej. Dziś jednak śródmieście rozkwitło, bo yuppies oraz waszyngtończycy wzbogaceni na nieruchomościach uznali, że chcą widoku na wodę oraz porządnych restauracji. A kto by się tam martwił, że okoliczne szkoły są do bani? Kay cieszyła się, że twardo trzymała się swojego domu na Hunting Ridge i została w centrum, postępując, jak się wówczas wydawało, niepraktycznie i katastrofalnie. Wartość domu wzrosła ponad trzykrotnie, dzięki czemu miała pieniądze, gdy przyszły trudne czasy. A jej były mąż zdecydował się na prywatną szkołę dla dzieci. On dobrze sobie radził, gdy chodziło o płacenie za drogie rzeczy, ale nie miał pojęcia o codziennych kosztach związanych z dzieckiem, o tym, ile pieniędzy rocznie pochłaniają batoniki, masło orzechowe i prezenty urodzinowe.
– Słyszałam, że ona ma ze czterdziestkę? – Nacisk położony na te słowa dawał jasno do zrozumienia, że czterdziestolatek to ktoś bardzo, bardzo stary. – I mówi, że to zdarzyło się trzydzieści lat temu? To co, zabiła kogoś, jak miała dziesięć lat, i aż do teraz nikomu nic nie powiedziała?
