
— Już się zaczęła — odpowiedział Ogion. Zapadło milczenie, jak gdyby Ged starał się powstrzymać coś, co musiał powiedzieć. Wreszcie powiedział to:
— Ale ja się jeszcze niczego nie nauczyłem!
— Bo nie zdałeś sobie jeszcze sprawy, czego uczę — odparł mag, stąpając dalej miarowym, długonogim krokiem po drodze, która wiodła przez wysoką przełęcz między Ovark i Wiss. Jak większość Gontyjczyków, miał skórę śniadą, miedzianobrązową o ciemnym odcieniu; był siwowłosy, szczupły i żylasty jak chart, niestrudzony. Odzywał się rzadko, jadł mało, spał jeszcze mniej. Wzrok i słuch miał bardzo wyostrzone, a na jego twarzy często pojawiał się wyraz zasłuchania.
Ged nie odpowiedział mu. Nie zawsze jest łatwo odpowiedzieć magowi.
— Chcesz czynić czary — powiedział Ogion po chwili, krocząc naprzód. — Zbyt wiele wody czerpałeś z owej studni. Czekaj. Dojrzałość to cierpliwość. Biegłość to cierpliwość dziewięciokrotna. Co to za ziele przy ścieżce?
— Słomianka.
— A tamto?
— Nie wiem.
— Czworolistek, tak to nazywają.
Ogion przystanął, stawiając już przy roślince okuty miedzią koniec swej laski; Ged przyjrzał się więc chwastowi z bliska, oderwał od niego uschnięty strączek i wreszcie, ponieważ Ogion nie powiedział nic więcej, zapytał:
— Jaki jest z niego pożytek, Mistrzu?
— Żaden, o ile wiem.
Ged trzymał przez chwilę strączek, gdy szli dalej, potem odrzucił go na bok.
— Gdy poznasz czworolistek we wszystkich porach roku, jego korzeń, liść i kwiat, gdy poznasz go po wyglądzie, zapachu i nasieniu, wtedy będziesz mógł nauczyć się jego prawdziwego imienia, bo będziesz znał jego istotę: a to więcej niż pożytek. Ostatecznie, jaki jest pożytek z ciebie? Albo ze mnie? Czy Góra Gont jest użyteczna? Alba Morze Otwarte? — Ogion maszerował dalej chyba z pół mili, po czym odezwał się wreszcie: — Aby słyszeć, należy milczeć.
Chłopiec nachmurzył się.
