— Jak się nazywa ten rodzaj czarów, który każe przyfrunąć sokołowi?

— Zaklęcie Przywołania.

— A czy potrafisz też przywołać do siebie duchy zmarłych?

Pomyślał że tym pytaniem dziewczyna natrząsa się z niego, ponieważ sokół nie był w całej pełni posłuszny jego wezwaniom. Nie zamierzał pozwolić jej na drwiny.

— Mógłbym, gdybym zechciał — odparł spokojnym głosem.

— Czy przywołanie ducha nie jest bardzo trudne, bardzo niebezpieczne?

— Trudne, owszem. Niebezpieczne? — wzruszył ramionami. Tym razem był prawie pewien, że w jej oczach jest podziw.

— A czy umiesz rzucać uroki miłosne?

— Do tego nie trzeba wielkiej biegłości.

— To prawda — zgodziła się — każda wiejska czarownica to, umie. A czy potrafisz czynić czary Przemiany? Czy umiesz odmienić swą własną postać, jak to podobno czynią czarnoksiężnicy?

Znowu nie był całkiem pewien, czy dziewczyna nie naigrawa się zeń tym pytaniem, odpowiedział więc ponownie:

— Mógłbym to zrobić, gdybym zechciał.

Zaczęła go usilnie prosić, aby przeistoczył się w cokolwiek zechce — w jastrzębia, w byka, w ogień, w drzewo: Zbył ją kilkoma tajemniczymi słowami, jakich używał jego Mistrz, ale nie umiał odmówić stanowczo, kiedy zaczęła się doń przymilać; zresztą nie wiedział, czy sam wierzy w swoje przechwałki, czy też nie. Pożegnał się z nią mówiąc, że mag, jego mistrz, czeka na niego w domu, nazajutrz zaś nie powrócił na łąkę. Ale dzień później przyszedł znowu mówiąc sobie, że powinien narwać więcej kwiatów, póki jeszcze kwitną.



20 из 191