
— I myślałaś o tym? W takim momencie?
— Ależ, Frank, nie denerwuj się, było wspaniale, możesz mi wierzyć, Frank, byłeś wspaniały, naprawdę tak uważam.
Frank był mężem Melisandy. Nie odgrywa on żadnej roli w tym opowiadaniu i bardzo małą rolę w jej życiu.
Stała więc w swoim wytwornym apartamencie, doskonale piękna powłoka skrywająca puste wnętrze, wspaniała możliwość, której nigdy nie dano się urzeczywistnić, prawdziwa niedotykalska Amerykanka… kiedy rozbrzmiał dzwonek u drzwi.
Na twarzy Melisandy pojawił się wyraz zaskoczenia, potem niepewności. Czekała. Dzwonek zabrzęczał ponownie. „Pewnie pomyłka” — pomyślała.
Mimo to podeszła do drzwi, włączyła Uzbrojonego Portiera-Strażnika na wypadek, gdyby to był jakiś zboczeniec, włamywacz lub cwaniak, który mógłby spróbować wepchnąć się przemocą do środka; potem uchyliła nieco drzwi i zapytała:
— Kto tam?
Męski głos odpowiedział:
— Agencja Wysyłkowa Acme, mam burbur dla pani Burburburbur.
— .Nie rozumiem, proszę mówić głośniej.
— Agencja Acme, mam burbur dla burburburbur i nie mogę tu stać przez cały burbur.
— Nie rozumiem pana!
— MÓWIĘ, ŻE MAM PACZKĘ DLA PANI MELISANDY DURR, DO CHOLERY!
Melisanda otworzyła drzwi na całą szerokość. Za drzwiami stał posłaniec z wielką paką, prawie tak wysoką, jak on sam, na oko mierzącą jakieś pięć stóp cztery cale. Adres i nazwisko na opakowaniu zgadzał) się. Pokwitowała odbiór, posłaniec wepchnął pakę do środka i wyszedł, przez cały czas burcząc coś pod nosem. Melisanda zamknęła za nim drzwi i popatrzyła na paczkę.
Kto mógł mi przysłać taki niespodziewany prezent bez żadnej szczególnej okazji? — pomyślała. — Nie Frank, nie Harry, nie ciotka Emmie ani ciotka Ellie, ani mama, ani tata (oczywiście, że nie, głuptasku, przecież on nie żyje od pięciu lat, biedny staruszek), ani żadna z osób, które mi przychodzą na myśl. Ale może to wcale nie jest prezent; może to jakiś kiepski dowcip albo bomba przeznaczona dla kogoś innego i wysłana pod niewłaściwym adresem (albo bomba przeznaczona dla mnie i wysłana pod właściwym adresem), albo po prostu nieporozumienie.
