
— Oj — zawołała Melisanda — czy to nie jest trochę…
— To jest absolutnie wskazane — powiedział pospiesznie Rom. — Czy odczuwa pani jakąś zmianę?
— Nie! No, może… Tak! Naprawdę coś czuję! Czuję się… swobodniej.
— Znakomicie. Zatem kontynuujemy posuwanie się wzdłuż głównych połączeń nerwowych i mięśniowych, stopniowo, krok za krokiem, właśnie w ten sposób.
— No tak… Ale naprawdę nie wiem, czy powinieneś…
— Czy zauważyła pani jakieś niepożądane efekty? — zapytał Rom.
— Nie, nie o to chodzi, robisz to świetnie. Naprawdę dobrze. Ale nadal nie jestem pewna, czy powinieneś… to znaczy… słuchaj, przecież zebra nie mogą odczuwać napięcia, prawda?
— Oczywiście.
— Więc dlaczego…
— Ponieważ łączące je więzadła i powłoki wymagają odpowiednich zabiegów.
— Och. Hmmm. Hej! Hej! Hej, ty!
— Słucham?
— Nic, nic… Rzeczywiście czuję, że się rozluźniam. Ale czy to powinno być takie przyjemne?
— Cóż… czemu nie?
— Bo to chyba trochę nie w porządku. Wydaje mi się, że leczenie nie polega na sprawianiu przyjemności.
— Prawdę mówiąc jest to efekt uboczny — przyznał Rom. — Proszę to traktować jako nieistotne objawy. Przy niektórych rodzajach terapii nie da się uniknąć uczucia przyjemności. Ale nie jest to powód do niepokoju, nawet wówczas, jeśli…
— Zaraz, chwileczkę!
— Słucham?
— Myślę, że lepiej z tym skończyć. I to zaraz. To znaczy, są przecież jakieś granice, do cholery, nie możesz dotykać mnie wszędzie. Wiesz, o co mi chodzi.
Wiem, że ciało ludzkie stanowi jednolitą, nierozdzielną całość — odparł Rom. — A jako fizjoterapeuta twierdzę ż całym przekonaniem, że żaden ośrodek nerwowy nie może być odizolowany od innych — bez względu na rozmaite tabu kulturowe zaprzeczające takim poglądom.
