— A więc stracimy mniej niż dwa oolt’ondar. — Tulo’stenaloor pokiwał głową. — To dobrze. Ale potrzebna nam będzie odpowiedź, „kontratak”, jak powiedzieliby ludzie. Niech jeden z elitarnych oolt’ondar i wszystkie pozostałe tenarale przygotują się do ataku na nich, kiedy tylko znajdą się na ziemi. I dwa oolt’pos.

— Już prawie nie mamy wyszkolonych sił — zauważył S-2.

— Wiem o tym — odpowiedział sucho Tulo’stenaloor. — Ale jeśli nie utrzymamy tej przełęczy, dopóki inne nie padną, wszystko pójdzie na marne. Musimy zmiażdżyć tych metalowych threshkreen, zanim się okopią. Niech oolt’ondar natychmiast ruszą na wzgórza nad strefą lądowania, gdzie będą osłonięte przed ciężkim ogniem. Każ im zaczekać z atakiem, aż oddział wyląduje i zajmie się wyładunkiem.

— Ludzie są podzieleni na dwie grupy, estanaarze. Lecą za nimi dwa promy „uzupełnień”, wyładowane antymaterią.

— To powinien być interesujący cel — powiedział Tulo’stenaloor, unosząc grzebień. — Niech oolt’ondai zaczekają, aż promy wylądują, i niech dopilnują, żeby właśnie je trafić.

— Dobrze, estanaarze — odparł oficer. — A co powiemy Orostanowi?

— Na razie nic. On ma swoje własne problemy. I więcej wojsk niż w tej chwili potrzebuje; dopiero kiedy napotka opór, będzie potrzebował większych sił. Niech oolt’ondar natychmiast ruszają; dopilnuj, żeby były ciężko uzbrojone. Jak mówią ludzie, muszą „obwiesić się bronią”.


* * *

Cally O’Neal spojrzała na pakunek i pokręciła głową; najchętniej obwiesiłaby się bronią, ale nie da rady wszystkiego unieść.



16 из 276