A Kukułka, stojący za plecami Gleba, był wyraźnie zadowolony. Postawa Włada od dawna mu się nie podobała i cieszył się z takiego obrotu rzeczy...

Nie spuszczając oczu z nadal coś gadającego Gleba, Wład przycisnął podbródek do piersi.

Jakie okropne, puste i nie do zniesienia jest życie. Jak uginają się kolana. Jak tu zwyczajnie przejść... przeskoczyć nad podłożoną nogą Gleba...

Nieopodal stali Supczyk i Klaun, oboje o głowę wyżsi od Włada, nawet o głowę wyżsi od Kukułki. Wyrostki. Wład chciał się rozzłościć, ale jak na przekór, złości nie było w nim ani trochę. Tylko strach i obrzydzenie, strach był nawet silniejszy. No, ale co teraz sobie przypomnieć, co? Jak Kukułka pakuje zdechłego kota do torby Marty Czystej? Jak Kukułka, przywiązawszy sznurek do nogi żywego wróbla, zaczyna nim kręcić nad głową w takt rechotu swoich adoratorów? Jak Kukułka rozpłaszcza przeżutą kulkę papieru na głowie pokornego Żdana?

Myśląc o tym wszystkim, przypomniał sobie jedno krótkie słowo: „niepotrzebny syn wystającej pod latarniami kobiety, podrzu...”

Cios Supczyka udało mu się sparować, ale ręka od razu odmówiła mu posłuszeństwa. Cios Klauna dosięgnął ucha – Władowi pociemniało w oczach, zabrzęczało w uszach, ale nie tak, jak brzęczy przelatujący nad głową komar, ale tak, jak buczy niekiedy nie wyłączony w nocy telewizor, pokazujący tablicę kontrolną.

„Niepotrzebny syn wystającej pod latarniami kobiety...”

Supczyk trzymając się w pół, skrzywił się. Z nosa Klauna wyciekała jakaś bezbarwna ciecz, a nos Włada już dawno zamienił się w jakąś nieforemną grudę bólu. Kukułka miał delikatne, bardzo krótko przystrzyżone włosy, uszy zaś duże i obszerne, i kiedy...

Mrok zgęstniał przed oczami.

– Przyłóż mu! Przyłóż mu jeszcze! – wydzierała się gdzieś obok Lenka Rybołów.

...i ani kropli strachu.



7 из 358