
Otworzyły się drzwi znajdujące się za jego plecami. Odwrócił się. Przezroczysta dotąd ściana zmętniała i powoli straciła przejrzystość, a ciemność ustąpiła białemu, ostremu światłu żarówki jądrowej.
Bail Channis usiadł swobodnie i rzekł:
— Nie jest to dla mnie zupełnie niespodziewany zaszczyt.
Muł potarł czterema palcami swój wydatny organ powonienia i spytał z lekką irytacją w glosie:
— A dlaczegóż to, młodzieńcze?
Myślę, że to przeczucie. Jeśli nie brać pod uwagę tego, że doszły do moich uszu pewne plotki.
— Plotki? A które konkretnie? Jest ich całe mnóstwo.
— Te, według których przygotowuje się ofensywę galaktyczną. Mam nadzieję, że tak jest istotnie i że będę w niej mógł odegrać odpowiednią rolę.
— A więc myślisz, że Druga Fundacja istnieje?
— A dlaczego nie? To by czyniło Galaktykę ciekawszą.
— Uważasz, że to interesujące?
— Oczywiście. Właśnie ta tajemnica, która ją otacza. Czy można znaleźć lepszy temat dla snucia domysłów? Ostatnio dodatki do gazet nie zajmują się niczym innym, prawdopodobnie świadczy to o znaczeniu tej sprawy. Jeden z głównych autorów piszących do „Kosmosu” wymyślił historię o świecie, gdzie żyją istoty będące czystą inteligencją — chodzi o Drugą Fundację — które dysponują tak potężną energią psychiczną, że można ją porównywać tylko z energią, jaka zajmują się nasze nauki fizyczne. Jest ona w stanie niszczyć statki kosmiczne odległe o całe lata świetlne, zmieniać orbity planet…
— Owszem, ciekawe. A co ty o tym myślisz? Masz jakąś własną koncepcję czy zgadzasz się z tą hipotezą o energii psychicznej?
— Na Galaktykę, nie! Myśli pan, że takie istoty ograniczyłyby swe posiadanie do swojej ojczystej planety? Nie, proszę pana. Uważam, że Druga Fundacja pozostaje w ukryciu, ponieważ jest słabsza, niż sądzimy.
