
Alkad przerzuciła stopy poza krawędź fotela (siła ciężkości „przyssała” je natychmiast do podłogi) i przysunęła się do Petera, wdzięczna za jego obecność i troskę.
Otoczył ją ramieniem.
— Dlaczego, gdy ocieramy się o śmierć, burzą się w nas hormony?
Przywarła z uśmiechem do jego ciała.
— A co takiego jest w facetach, że jeśli tylko nie śpią, burzą się w nich hormony?
— Rozumiem, że nie chcesz.
— Bo nie chcę — odparła twardo. — Po pierwsze, nie ma tu drzwi, a po drugie, przy tym przeciążeniu łatwo coś sobie uszkodzić. Zresztą po powrocie będziemy mieli na to mnóstwo czasu.
— Racja. — Jeśli wrócimy. Nie odważył się jednak powiedzieć tego na glos.
Wtedy właśnie rozległ się alarm. Dopiero po sekundzie otrząsnęli się z zaskoczenia.
— Wskakuj na fotel! — ryknął Peter, kiedy raptownie wzrosło przyspieszenie okrętu.
Alkad za wszelką cenę starała się oderwać stopy od podłogi. Wydawały się zrobione z uranu, nieprawdopodobnie ciężkie.
Mięśnie i ścięgna prężyły się, kiedy próbowała wykonać jakikolwiek ruch.
No, dalej. Zrób to. To tylko twoje nogi. Matko Boska, przecież tyle razy podnosiłaś nogi! Ciągnij!
Impulsy nerwowe obejść nanosystemowych pobudzały mięśnie ud do wytężonej pracy. Zdołała wciągnąć jedną nogę na fotel. W tym czasie przyspieszenie sięgnęło 7 g. Lewa noga pozostawała wciąż poza fotelem, stopa ślizgała się po podłodze pokładu, kiedy ogromny ciężar uda groził uszkodzeniem stawu kolanowego.
Doszło do spotkania dwóch wrogich rojów os bojowych; atakujące i broniące się myśliwce bezpilotowe pękały, rozsyłając grad podpocisków. Strumienie skoncentrowanej energii krzyżowały się chaotycznie w przestrzeni. Impulsy z przyrządów do prowadzenia walki radioelektronicznej rozbiegały się we wszystkich kierunkach, szalejąc w całym spektrum fal elektromagnetycznych, próbując odchylić, popędzić, oszukać, wprowadzić zamęt w szykach nieprzyjaciela.
