

Marek Krajewski
Dżuma W Breslau
Eberhard Mock tom 5, 2007
Doprowadzenie nowicjusza do utraty przytomności stanowi bardzo ważny element inicjacji w tajnych stowarzyszeniach. […] Stan ten osiąga się /…/ poprzez okadzanie, chłostę, tortury. Celem jest „śmierć” nowicjusza.
Arnold van Gennep, Obrzędy przejścia (przeł. Beata Biały)
…nie sposób przeniknąć zamysłów niewiasty czy męża, I zanim nie poddasz ich próbie niby zwierzęta w zaprzęgu.
Teognis z Megary (przeł. Włodzimierz Appel)
Breslau, czwartek 15 maja 1913 roku,
kwadrans na trzecią w nocy
Wspinał się po żeliwnych schodach, które spiralnie otaczały maszynownię zakładów wodociągowych „Am Weidendamme”. Dookoła miarowo stukały koła zamachowe, zgrzytały suwnice, syczały pompy i agregaty. Brakowało mu tchu. Czuł mdłości spowodowane jednostajnym ruchem i wielką liczbą kół zakreślanych przez jego ciało od momentu, kiedy postąpił na pierwszy stopień kręconych schodów. Palce zaciskał na żeliwnej kratce, która wraz z barierką zabezpieczała przed wypadnięciem i przed śmiercią w trzewiach buchającego parą żelaznego potwora, tłoczącego czystą wodę w tętnice miasta. Wzrok mężczyzny ślizgał się po wypukłych firmowych nazwach, którymi pokryte były błyszczące od oleju maszyny. „Pieffke, Woolf, Ruffer, Zoelly” – migało przed jego zmęczonymi oczyma.
Dotarł w końcu do zwieńczenia budynku, niewielkiej wieżyczki w kształcie małego domku. Wtedy przystanął i przez chwilę ciężko oddychał. Nocny strażnik, w mundurze i w czaku, bardzo podobnym do policyjnego, spojrzał na przybysza obojętnie i odwrócił wzrok. Nie zareagował nawet wtedy, kiedy zadyszany mężczyzna otworzył okno i wyszedł na nieco pochyły dach wieży ciśnień.
