– Okazuje się, że dolecieć, to nic - najtrudniej jest czasem wysiąść - zakonkludował Doktor.

– Pogratulować humorku - mruknął przez zęby Inżynier. Pot lał mu się na oczy. Usiedli na drzwiach ściennej szafki.

– Jestem głodny - wyznał w ogólnym milczeniu Cybernetyk.

– Wobec tego trzeba coś zjeść - oświadczył Fizyk i zaofiarował się, że pójdzie do magazynu.

– Raczej do kuchni. W chłodni może coś…

– Sam nie dam rady. Trzeba przerzucić z pół tony szmelcu, żeby się dostać do zapasów. Kto na ochotnika?

Doktor był pierwszy, Chemik wstał z pewnym ociąganiem. Gdy głowy ich znikły za brzegiem odchylonej klapy, a ostatni brzask latarki, którą zabrali, zgasł, Koordynator powiedział przyciszonym głosem:

– Wolałem nie mówić. Orientujecie się mniej więcej w sytuacji?

– Tak - powiedział Inżynier w czarny mrok przed sobą. Dotknął wyciągniętą ręką stopy Koordynatora i nie cofnął palców. Potrzebował tego dotknięcia.

– Myślisz, że klapy nie da się przeciąć?

– Czym? - spytał Inżynier.

– Palnikiem elektrycznym albo gazowym. Mamy autogen i…

– Słyszałeś o autogenie, który by przeciął ćwierć metra ceramitu? Człowieku!

Milczeli. Z głębi statku, jak z żelaznych podziemi, dochodził głuchy hałas.

– Więc co? Co?! - powiedział ze zdenerwowaniem Cybernetyk. Słyszeli skrzypnięcie jego stawów. Wstał.

– Siadaj - łagodnie, ale stanowczo powiedział Koordynator.

– Myślicie, że… klapa stopiła się z pancerzem?

– Niekoniecznie - odparł Inżynier. - Czy wiesz w ogóle, co się stało?

– Dokładnie nie. Trafiliśmy z kosmiczną szybkością w atmosferą tam, gdzie nie miało jej być. Dlaczego? Automat nie mógł się pomylić.

– Automat się nie pomylił. Myśmy się pomylili - powiedział Koordynator. - Zapomnieliśmy o poprawce na ogon.

– Na jaki ogon? Go ty mówisz?

– Na gazowy ogon, który rozciąga za sobą każda planeta posiadająca atmosferę, w kierunku przeciwnym do jej ruchu. Nie wiesz o tym?



8 из 254