Odtąd żaden statek mijający Słupy Herkulesa nie przepływał pod mostem bez oddania honorów tej największej budowli stworzonej ręką człowieka. Bliźniacze wieże wznoszące się na granicy wód Morza Śródziemnego i Atlantyku były najwyższymi konstrukcjami świata, a pomiędzy nimi rozciągał się misterny łuk Mostu Gibraltarskiego — piętnaście kilometrów zawieszonej jakby w powietrzu jezdni. Spojrzenie w twarz człowieka, który to zaprojektował, można było spokojnie uznać za przywilej. Nawet jeśli człowiek ten spóźnił się o godzinę.

— Proszę przyjąć moje przeprosiny, panie ambasadorze — powiedział Morgan, schodząc z trójkołowca. — Mam nadzieję, że nie pokrzyżowałem panu żadnych planów moim spóźnieniem.

— W żadnym razie, jestem panem mojego czasu. Mam nadzieję, że zdążył pan już coś przekąsić?

— Tak. Jakby w nagrodę za odwołanie spotkania w Rzymie uraczono mnie wspaniałym lunchem.

— Zapewne był on o wiele lepszy niż to, co mógłby pan dostać w hotelu Yakkagala. Zarezerwowałem tam dla pana nocleg. To ledwie kilometr stąd. Obawiam się, że będziemy musieli odłożyć naszą rozmowę do jutrzejszego śniadania.

Morgan nie zdołał ukryć rozczarowania, ale ostatecznie wzruszył ramionami z rezygnacją.

— Cóż, mam wiele pracy, ale rozumiem, że hotel dysponuje standardowym wyposażeniem, a przynajmniej funkcjonującym w sieci terminalem.

Rajasinghe roześmiał się.

— Nie sądzę, by mieli tam cokolwiek więcej ponad wynalazek telefonu. Jednak chciałbym panu coś zaproponować. Za pół godziny wybieram się z grupką przyjaciół na szczyt skały, by podziwiać przedstawienie typu sonet-lumiere. Panu też jestem skłonny je polecić. Proszę się z nami zabrać.



12 из 240