— Nie — odparł Gurronsevas. — Nie przysłano mnie. Zgłosiłem się na ochotnika.

— To szczegół techniczny i być może pański błąd — powiedział O’Mara. — Dlaczego chciał pan tu trafić? Tylko proszę nie powtarzać argumentów, które przedstawił pan we wniosku. Jest długi, szczegółowy, przekonujący i zapewne prawdziwy, ale podobne dokumenty zbyt często są interpretowane na korzyść wnioskodawcy. Nie sugeruję, że miało tu miejsce jakieś świadome zafałszowanie, możliwe jednak, że nie wszystko wygląda dokładnie tak, jak jest w rzeczywistości. Nie ma pan doświadczenia klinicznego?

— Wie pan, że nie — odparł Gurronsevas, opanowując irytację. — Nie sądzę jednak, aby to była istotna przeszkoda.

O’Mara przytaknął.

— Proszę powiedzieć, o ile to możliwe w kilku słowach, dlaczego chce pan tu pracować.

— Ja nie pracuję — wyrzucił z siebie Tralthańczyk i tupnął dwiema nogami na tyle silnie, że meble wkoło zadrżały. — Nie jestem rzemieślnikiem ani technikiem. Jestem artystą.

— Proszę o wybaczenie — powiedział O’Mara tonem, który w żadnym razie nie pasował do przeprosin. — Dlaczego postanowił pan wyróżnić ten konkretny szpital swą sztuką?

— Ponieważ jest dla mnie wyzwaniem. Być może największym, gdyż to największa i najlepsza ze wszystkich podobnych placówek. Nie próbuję nikomu pochlebiać, to powszechnie znany fakt.

O’Mara przechylił lekko głowę.

— To fakt znany wszystkim, którzy tu pracują. Cieszy mnie, że nie próbuje pan sięgać po pochlebstwa, zgrabne czy nie, te bowiem na mnie nie działają. Nie wyobrażam sobie też, abym sam mógł kogoś nimi uraczyć, chociaż w niektórych sytuacjach mimo wszystko jestem uprzejmy. Czy dobrze się rozumiemy? Tym razem prosiłbym więc o trochę obszerniejszą wypowiedź. Pod jakim względem nasz szpital wydał się panu na tyle atrakcyjny, że zdecydował się pan na podróż, i jakich wpływów pan użył, że panu na nią pozwolono? Był pan niezadowolony z poprzedniego zajęcia? Jak się układała panu współpraca z przełożonymi? A może to oni chcieli zrezygnować z pana?



8 из 238