
Spojrzałam na siedzącego przede mną wampira i wzruszyłam ramionami. Czy naprawdę było mi obojętne, że jeszcze jeden wampir zakończył swój parszywy żywot? Może.
– Skoro uważasz, że mam takie nastawienie, to po co do mnie przyszedłeś?
– Bo w tym, co robisz, jesteś najlepsza. A my potrzebujemy najlepszego fachowca.
Po raz pierwszy powiedział „my”.
– Dla kogo pracujesz, Willie?
Uśmiechnął się pod nosem, jakby wiedział coś, o czym ja również powinnam wiedzieć.
– To nieistotne. Płacimy naprawdę dobrze. Chcemy, aby sprawą tych morderstw zajął się ktoś, kto naprawdę zna się na nocnym życiu.
– Widziałam ciała, Willie. Przekazałam policji moją opinię w tej sprawie.
– I co o tym myślisz? – Wychylił się nieco do przodu, składając drobne dłonie na blacie biurka. Paznokcie miał blade, prawie białe, bezkrwiste.
– Przekazałam policji pełny raport. – Spojrzałam na niego, prawie napotykając jego wzrok.
– Ale nie zdradzisz mi jego treści?
– Nie wolno mi rozmawiać z tobą na tematy dotyczące policyjnego dochodzenia.
– Mówiłem im, że na to nie pójdziesz.
– Na to, to znaczy na co? Jak dotąd nic mi nie powiedziałeś.
– Chcemy, abyś przeprowadziła śledztwo w sprawie zabójstw wampirów, dowiedziała się, kto lub co za tym stoi. Zapłacimy potrójną stawkę.
