Robiłam, co mogłam, aby się przed nim nie cofnąć. Nieumarły czy nie, to był tylko Willie McCoy. Nie zamierzałam dać mu tej satysfakcji.

– Jeśli ty jesteś człowiekiem, to ja nadal żyję Podobnie jak ja, ty również nie jesteś człowiekiem – wysyczał.

Podeszłam, by otworzyć mu drzwi. Nie cofnęłam się przed nim. Odstąpiłam, aby otworzyć drzwi. Starałam się przekonać pot ściekający po moich plecach, że to zasadnicza różnica. Ale zimna gula zalegająca w moim żołądku również nie dała się zwieść.

– Naprawdę muszę już iść. Dziękuję, że pomyślałeś o Animatorach spółce z o.o. – Posłałam mu szeroki, zawodowy uśmiech, pusty jak żarówka, ale mimo wszystko promienny.

Przystanął w progu.

– Dlaczego nie chcesz dla nas pracować? Muszę im coś powiedzieć, gdy wrócę.

Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że w jego głowie pobrzmiewa zaniepokojenie. Czy bał się, że zostanie ukarany za swe niepowodzenie? Było mi go żal i wiedziałam, że to głupie. Przecież, na miłość boską, to był nieumarły, tyle tylko, że stał teraz przede mną i to wciąż był Willie, w swej kretyńskiej wiatrówce, nerwowo załamujący drobne ręce.

– Powiedz im, kimkolwiek są, że nie pracuję dla wampirów.

– Reguła zawodowa? – Powiedział to tak, że zabrzmiało jak pytanie.

– Niezłomna.

Przez chwilę dostrzegłam w jego obliczu przebłysk starego, dobrego Williego. I żalu.

– Szkoda, że to powiedziałaś, Anito. Ci ludzie nie lubią, gdy się im odmawia.

– Myślę, że jesteś tu już stanowczo za długo. Nie lubię pogróżek.

– To nie pogróżki, Anito, lecz szczera prawda. – Poprawił krawat, bawiąc się przez chwilę nową złotą spinką, po czym opuścił chude ramiona i wyszedł.

Zamknęłam za nim drzwi i oparłam się o nie plecami. Kolana miałam jak z waty. Nie miałam jednak czasu, aby usiąść i choć trochę podygotać. Pani Grundick zapewne była już na cmentarzu. Przypuszczam, że czekała tam na mnie ze swoją czarną torebką i dorosłymi synami i niecierpliwiła się. Miałam ożywić jej męża. Chodziło o rozwikłanie zagadki dwóch testamentów. Można było rozwiązać tę sprawę dwojako – przez lata ciągnąć proces sądowy lub wynająć mnie. Wystarczyło, że ożywię Alberta Grundicka, a wówczas on sam odpowie na to pytanie.



6 из 306