
– Biedny Jack – rzekła miękko Annę. – Jeśli to cię pocieszy, to właśnie babcia pomogła nam się zejść wtedy, gdy po ślubie tak głupio rozstaliśmy się na rok. – Podniosła dłoń i położyła ją na ramieniu męża. – Na pewno dokonała dobrego wyboru dla ciebie. A poza tym sam przecież zadecydujesz.
Alex odrzucił głowę w tył i śmiał się, podczas gdy Jack zmarszczył czoło. Droga Annę. Ciągle jeszcze dużo musiała się dowiedzieć o rodzinie, do której weszła.
– Jestem tu już od pięciu minut, a jeszcze nie przywitałem się z dziadkiem. Lepiej podejdę i złożę mu uszanowanie, zanim się na mnie rozsierdzi.
Dwaj mężczyźni spojrzeli na siebie i zachichotali, jakby znowu byli małymi chłopcami.
– Dziadek tylko wygląda na groźnego – rzekła cicho Annę. – Tak naprawdę jest łagodny jak baranek.
Panowie znowu parsknęli śmiechem.
Książę Portland był potężnym, wysokim mężczyzną i swoim zwyczajem siedział z rozstawionymi nogami, opierając na nich duże dłonie. Z fularu wystawała mu nabrzmiała szyja. Oczy osadzone w rumianej twarzy patrzyły srogo na świat spod krzaczastych brwi, które były o ton ciemniejsze od jego siwych włosów. Chrząkanie, sapanie i pomruki, jakie wydawał, nieznajomi mogli wziąć za oznaki niezadowolenia, a nawet gniewu. Tymczasem niezliczone prawnuki, gdy tylko miały sposobność, wspinały się na niego, czochrały mu włosy, rozpinały i zapinały guziki kamizelki, używając sobie na nim do woli, co dowodnie świadczyło, iż wszyscy w rodzinie dobrze wiedzieli, że to jagnię w skórze wilka.
– Cóż, Jack – powiedział, gdy wnuk już się z nim przywitał – więc przyjechałeś. Babcia się trochę niepokoiła. Byłaby bardzo rozczarowana, gdybyś nie przyjął jej zaproszenia. – Świszczący oddech przeszedł w sapnięcie. – A w jej wieku nie wolno się martwić.
Należy dodać – pomyślał Jack – że dziadek był tak samo zakochany w babci, jak ona w nim. Przyszedł mu na myśl portret ich dwojga, wiszący w galerii, namalowany zaraz po ślubie pięćdziesiąt cztery lata temu. Stanowili niezwykle piękną parę. Dziadek wyglądał wtedy tak jak teraz Alex. I pewnie tak jak ja – pomyślał Jack. On i Alex byli do siebie bardzo podobni.
