— To bez wątpienia ten sam młody człowiek.

— Tak. — Tyrannejczyk przyglądał się w zamyśleniu fotościanowi. — Wiesz, dzięki tej metodzie, można by przecież zapisać w tej samej kostce sześć różnych fotografii. Ma sześć ścianek i każda z nich mogłaby wywoływać nowy układ cząsteczek. Sześć połączonych fotografii, podczas przestawiania kostki przechodzących jedna w drugą, statyczne zjawisko, które przemienia się w dynamiczny proces, otwierając nowe możliwości. Majorze, to mogłoby stać się nową formą sztuki — w jego głosie pojawił się rosnący entuzjazm.

Ale twarz milczącego majora miała lekko pogardliwy wyraz i Aratap porzucił artystyczne zachwyty.

— Będziesz pilnował Farrilla?

— Oczywiście.

— Obserwuj także Hinrika.

— Hinrika?

— Naturalnie. Tylko dlatego uwolniliśmy chłopaka. Muszę mieć odpowiedź na kilka pytań. Czemu Farrill nalega na spotkanie z Hinrikiem? Jaki jest między nimi związek? Nieżyjący rządca nie działał w pojedynkę. Istnieje — musi istnieć — dobrze zorganizowana konspiracja, która za nim stała. A my jej jeszcze nie zlokalizowaliśmy.

— Ale Hinrik z pewnością nie jest z nią związany. Może starczyłoby mu odwagi, ale nie rozumu.

— Zgoda. Ale właśnie dlatego, że jest półidiotą, mogą chcieć wykorzystać go jako marionetkę. Jeśli tak, stanowi on w naszym układzie sił słaby punkt. Nie możemy pozwolić sobie na to, by go zlekceważyć.

Dał znak do odejścia. Major zasalutował, okręcił się na obcasie i wyszedł.

Aratap uśmiechnął się, zamyślony obrócił fotościan w ręku i patrzył, jak powraca ciemność niczym chmura czarnego atramentu.

O ileż łatwiejsze było życie w czasach jego ojca! Zdobycie planety to było okrucieństwo i zaszczyt, podczas gdy sterowanie niedoświadczonym młodzieniaszkiem to tylko okrucieństwo.

Jednak niezbędne.



37 из 208