White Haven przyglądał się temu z coraz bardziej ponurą miną. Początkowa faza bitwy miała wręcz podręcznikowy przebieg, a mimo to coś zdecydowanie go niepokoiło. Jak dotąd nic tego nie uzasadniało, a fakt, iż okrętów wroga pojawiło się więcej niż zwykle, nie był aż tak zaskakujący. Nie było to miłe, ale należało się spodziewać, że po miesiącach rozpaczliwych obron organizowanych na poczekaniu, które nieodmiennie kończyły się klęską, Ludowa Marynarka zdoła coś zorganizować. W końcu Trevor Star był dla Republiki Haven naprawdę ważnym systemem, a ku niemu właśnie zmierzał atak Royal Manticoran Navy. Teraz najwyraźniej miał przed sobą zorganizowaną wcześniej grupę operacyjną i być może właśnie brak nerwowości i zamieszania, typowych dla przeciwnika w ostatnich miesiącach, stanowił powód jego niepokoju. Dlatego właśnie otworzył ogień z tak dużej odległości i zmusił się do ostrożnego, bezczynnego czekania.

Salwa wystrzelona przez okręty Ludowej Marynarki była znacznie słabsza, a to dlatego, że nie używały one holowanych zasobników. Mimo to trzydzieści dwa superdreadnoughty tworzące cztery eskadry liniowe odpaliły tysiąc dwieście rakiet i White Haven zmełł przekleństwo, gdy przekonał się, że przeciwnik skoncentrował ogień na okrętach Dwudziestej Pierwszej Eskadry.

Jego własne okręty wystrzeliły jeszcze dwie pełne salwy burtowe, nim wrogie rakiety znalazły się na tyle blisko, iż odezwała się pokładowa obrona antyrakietowa. Antyrakiety na ekranie miały zieloną barwę i spisywały się doskonale, ale skoncentrowanie ostrzału na ośmiu tylko celach spowodowało, że nadlatujących rakiet było zbyt wiele, by mogła sobie z nimi wszystkimi poradzić obrona przeciwrakietowa Dwudziestej Pierwszej Eskadry. Część rakiet wroga po prostu musiała się przez nią przedrzeć…



2 из 439