

Neil Gaiman, Michael Reaves
Interświat
Neil chciałby zadedykować tę książkę swemu synowi Mike'owi, któremu, gdy czytał rękopis, bardzo się spodobała. Cały czas nas dopingował i pytał, kiedy w końcu będzie mógł przeczytać całą historię w prawdziwej książce.
Michael chciałby zadedykować tę książkę Steve'owi Saffelowi, który opowiedział mu o copyrightach.
Od autorów
Ta historia to zmyślone dzieło literackie. Biorąc pod uwagę nieskończoną liczbę możliwych światów, w jednym z nich musi być prawdziwa. A skoro historia dziejąca się w nieskończonej liczbie możliwych wszechświatów jest prawdziwa w jednym z nich, musi być też prawdziwa we wszystkich. Możliwe więc, że nie jest wcale tak zmyślona, jak moglibyśmy sądzić.
Część I
Rozdział 1
Pewnego razu zabłądziłem we własnym domu.
W gruncie rzeczy brzmi to gorzej, niż było w istocie. Właśnie skończyliśmy nową przybudówkę – dodatkowy korytarz i sypialnię dla Lejka, zwanego też Kevinem, mojego bardzo małego brata – lecz cieśle ukończyli pracę dawno temu, a pył osiadł ponad miesiąc wcześniej. Mama zawołała nas na obiad. Szedłem na dół, na piętrze skręciłem nie w tę stronę i nagle znalazłem się w pokoju wytapetowanym w obłoczki i króliczki. Zorientowałem się, że skręciłem w prawo zamiast w lewo, natychmiast powtórzyłem ten sam błąd i wylądowałem w szafie.
Nim dotarłem na dół, Jenny i tato już tam byli, a mama obdarzyła mnie Spojrzeniem. Wiedziałem, że próby wyjaśnień zabrzmią żałośnie, toteż zamknąłem się i zabrałem za makaron z sosem serowym.
Widzicie jednak w czym rzecz: nie mam nawet cienia tego, co moja ciotka Maude nazwała kiedyś „wyczuciem kierunku". W miejscu, gdzie winno być, zieje u mnie czarna dziura. Nie mówię tu o odróżnianiu północy od południa, wschodu od zachodu – ja mam problemy z odróżnieniem prawej strony od lewej. To dość ironiczne, zważywszy na to, co mnie czekało…
