Przeszedł do omawiania szczegółów, po czym zapytał, czy nadal jej to odpowiada i czy myśli, że podoła swym nowym obowiązkom.

– Tak – odpowiedziała, w istocie nie widząc nic trudnego w tym, co przedstawiał. Jej uzdolniony matematycznie umysł szykował się do podjęcia próby.

– Świetnie – uśmiechnął się i sięgnął po ołówek. – Czy mógłbym spytać, jakie ma pani kwalifikacje? To potrzebne tylko do akt… – Spojrzał na nią i urwał. – Czy coś się stało? – zapytał.

– Prawdę mówiąc, nie mam żadnych kwalifikacji – musiała wyznać Elyn. Nie chcąc jednak, by na tym skończyła się rozmowa, dodała szybko: – Ale zapewniam, że jestem biegła w rachunkowości. – Nie miała teraz czasu na fałszywą skromność. – Gdyby zechciał mnie pan poddać testowi albo czemuś w tym rodzaju, potrafię to udowodnić.

Gdy w jakiś czas potem wracała do Bovington, wiedziała, że Christopher Nickson był zachwycony wynikami testu. Obiecał, iż się z nią skontaktuje. Wciąż nie oznaczało to jednak, że Elyn otrzyma tę pracę.

Z tego właśnie powodu, a zarazem przekonana, że jeśli znajdą kandydata z papierkowymi kwalifikacjami, będzie się musiała pożegnać ze swym nowym zajęciem, postanowiła niczego nie mówić rodzinie. Po co miała denerwować ich niepotrzebnie?

Siedziała przy telefonie przez dwa najbliższe dni. Spodziewała się, że a nuż ktoś zadzwoni, przedstawiając się: Tu Zakłady Porcelany Zappellego, i wówczas chciała być tą, która podniesie słuchawkę.

Czekała także i trzeciego dnia, chociaż jej nadzieje zaczęły słabnąć. Ale gdy Samuel wkroczył do jadalni, przerzucając poranną korespondencję, którą zabrał z holu, nieoczekiwanie uświadomiła sobie, że nie otrzyma już telefonu z Zakładów Zappellego. Bo oto ojczym stanął nagle jak wryty, wpatrując się w kopertę, którą trzymał w ręce.

– Co ty, u diabła, masz wspólnego z Zappellim?



17 из 116