
Wyszła za mąż za Ralfa, z miłości. Miała wtedy czterdzieści osiem lat. W tym wieku miłość w sklepie Aldi rozpoznaje się na przykład po tym, że mężczyzna długo patrzy w oczy przy płaceniu za zgrzewkę piwa. Ralf ujął ją tym, że miał stałą pracę, zawsze czyste dłonie i kupował kwiaty w jej sklepie. Płacił za nie i zostawiał jej, uśmiechając się. Wszystkie koleżanki jej zazdrościły. Któregoś wieczoru Ralf czekał na nią pod sklepem. Dwa lata po ślubie pojechali w podróż do Grecji. Nigdy nie była tak szczęśliwa. Rok później Ralf wyjechał z kolegami na dwa tygodnie do Tajlandii. Zrobiła test, gdy wzięli go do szpitala z objawami gruźlicy, i po trzech tygodniach dostała powiadomienie z kasy chorych. Pielęgniarka ze szpitala, w którym robiła test, jest córką jej koleżanki z pracy. Obiecała, że nie powie nikomu. Nawet matce. Jak na razie dotrzymała słowa. Gdyby było inaczej, jako „pozytywna” straciłaby pracę. Margot ma widocznie mało receptorów T4 i czuje się dobrze. Każdego dnia po pracy jeździ do szpitala. Kiedyś było tam przedszkole. Celowo wyszukali opustoszałe pomieszczenie daleko od miasta. Aby uniknąć protestów mieszkańców. Od najbliższej stacji metra do przedszkola są dwa kilometry. Wybili w budynku ściany pomiędzy pokojami i zrobili jedną ogromną salę. Na trzydziestu łóżkach umiera dwudziestu pięciu mężczyzn, cztery kobiety i ktoś, kogo płci nie może do dzisiaj rozpoznać.
Ralf umiera najdłużej ze wszystkich. Od dwóch miesięcy jest w śpiączce. Każdego dnia odkrywa go i na wychudzone nogi, pokryte fałdami skóry i ropiejącymi wrzodami, nakłada delikatnie maść z karotenem i rumiankiem. Potem zmienia kwiaty stojące w słoiku na szafce nocnej, czesze jego włosy, siada na krześle przy łóżku, masuje mu stopy i opowiada, jak minął jej dzień.
Ralf umiera najdłużej ze wszystkich…
Zanik jednoczesny
Najkrótsza droga pomiędzy biurowcem firmy, w której pracuje Anke, a ich mieszkaniem nie ma więcej niż kilometr. Idąc szybkim krokiem wzdłuż parku, potrzebowała zazwyczaj nie więcej niż piętnastu minut, aby dotrzeć do domu.