
Na początku było słowo…
Układ odniesienia
SuKa jest Koreanką z Seulu, ma trzydzieści pięć lat i trzy lata temu przyjechała do Frankfurtu nad Me-nem „za mężem”, którego powszechnie znany, wielki koreański koncern samochodowy oddelegował do pracy w Europie.
Pewnego dnia mąż zadzwonił do niej późnym wieczorem z biura i powiedział, że za dwa miesiące przeprowadzają się do Frankfurtu nad Menem. Nawet nie powiedział. Tak po prostu to zakomunikował. Gdy ona szukała w atlasie, gdzie jest Frankfurt, on wrócił na Yeouido (odpowiednik seulskiego Manhattanu) i całą noc zabawiał się z hostessą z baru Ka-raoke. Rano prosto z jej łóżka pojechał do biura. SuKa tymczasem wypisała się z uniwersytetu, gdzie od sześciu semestrów studiowała anglistykę. Przerwała dla niego studia, tak jak kiedyś dla niego prze- rwała ciążę, gdy okazało się, że spodziewają się dziewczynki.
Pewnego dnia poszła do tego baru Karaoke. Hostessa nie była wcale ładniejsza od niej. Tylko młodsza. I bardziej kam-dza, czyli „biała”. Głównie przez to, że usunęła sobie tkankę tłuszczową na powiekach, „prostując” oczy. W Korei w modzie są małe piersi, alabastrowobiała cera i „wyprostowane” oczy. Dwa miesiące później SuKa pojechała do przyjaciółki w Sokcho na północy Korei. Wróciła po tygodniu. Bez tkanki tłuszczowej na powiekach. Mąż nawet tego nie zauważył. W Sokcho odważyła się i zapytała koleżankę, jak można poznać, że ma się orgazm.
SuKa każdego ranka wstaje godzinę wcześniej niż mąż, przygotowuje jego ulubione kimchi, układa kwiaty w wazonie i gdy on jest w łazience, prasuje jego koszulę – mąż bardzo lubi zakładać jeszcze taką ciepłą od żelazka.
We Frankfurcie mieszkają w najlepszej dzielnicy. Windy w budynku mają klimatyzację, monitor telewizyjny wyświetlający program MTV oraz kryształowe lustra na ścianach i na suficie. Kiedyś rano jechała jedną z nich, wioząc do pralni w piwnicy koszule męża. Na marmurowej podłodze windy leżały rozerwane koronkowe majtki. Nie wie dlaczego, ale zaczęła płakać. Jeszcze nigdy tak bardzo nie zazdrościła tej Niemce z mieszkania obok. Bo te majtki należały do niej. Widuje regularnie jej suszącą się bieliznę na balkonie, więc wie.
