
Nauczyła się:
Nabywać sobie sama bilety kolejowe i nawet lotnicze.
Rozmawiać przez telefon.
Spożywać posiłki w lokalach publicznych.
Prowadzić samochód. (Chociaż to, w gruncie rzeczy, nie bardzo się mężczyznom podoba…)
Zdobywać produkty jadalne.
Jeździć na nartach i pływać. (Chociaż wciąż jeszcze, w razie katastrofy morskiej, pierwszeństwo
w szalupie mają kobiety i dzieci. Dzieci nie będziemy się czepiać, ale co do kobiet, babę kto wie, może osławiona słabość płci przejdzie w końcu na mężczyzn? A w ogóle co robić, jeśli kobieta piastuje stanowisko kapitana okrętu, bo już i za to się złapały? Jak wiadomo, kapitan schodzi ostatni…). Teraz kobiety imają się wielu innych rzeczy, w których niegdyś mężczyzna miał służyć silnym ramieniem, jako też intelektem, od czego mu się ciemno w oczach robiło. Zatem korzyść wyraźna, trochę ciężaru ubyło.
Z drugiej jednakże strony łatwo było z mieczem w dłoni i w pancerzu na piersi robić za gieroja, łatwo było kołować idiotkę, która dwa do dwóch dodać może i umiała, ale dwa do trzech to już jej wychodziło siedem, łatwo było eksponować męską wyższość, kiedy słaba i głupkowata płeć nie miała nic do gadania… "Nie zaprzątaj tym sobie swojej ślicznej główki", oto słowa, którymi przez całe wieki brzęczała atmosfera
i które nawet obecnie odzywają się niekiedy smętnym echem. No właśnie, najtrudniej pogodzić się z faktem, że ta cholerna kobieta w miejsce główki zyskała głowę. Ciężka sprawa. Jakoś należy z tego wybrnąć.
Podstawowa męska cecha, gwałtowna i niezwalczona potrzeba przodownictwa w stadzie, napotyka na swej drodze kłody i wądoły. Całe szczęście jeszcze, że one chcą mężczyzn i zależy im na nich. Zarazem jednak do tej przewodniej roli same się pchają, jawnie i nachalnie, poniechawszy wszelkiej dyplomacji, która pozwalała przynajmniej zachować twarz. Z punktu widzenia prawa teoretycznie zostały zrównane
