
– arszenik w zupie,
– poderżnięcie gardła nożem kuchennym,
– tornado i kataklizm w domu,
– licznych rywali, o których dowie się cały świat i wówczas my będziemy skompromitowani,
– całkowitą utratę naszej kobiety, czego wcale nie mieliśmy w planach,
– ruinę majątkową,
– rozgłoszenie naszych najskrytszych tajemnic, w ogóle krwawą zemstę.
Musielibyśmy upaść na głowę, żeby coś takiego sprowokować, potraktujmy zatem sprawę poważnie. Trudno, nie ma siły, raz na zawsze pogódźmy się z tym: kobiety naszymi podrywkami kompromitować nie wolno i róbmy sobie co chcemy, ale tej zasady nic na świecie nie złamie. Istnieje wyjście odrobinę łatwiej-sze. Mianowicie: nie kryjemy się z podrywkami po żadnych zaułkach, spotykamy się z nimi przeraźliwie jawnie, radośnie witamy przyjaciółki i znajomych, a do naszej kobiety ględzimy o nich do upojenia. Spotkaliśmy przypadkiem:
– jej przyjaciółkę,
– żonę naszego szefa,
– pannę Basię z kwiaciarni,
– naszą daleką kuzynkę z prowincji,
– znajomą z wczasów,
– koleżankę ze studiów, i tym podobne.
Poznaliśmy, też przypadkiem:
– facetkę z urzędu skarbowego,
– sekretarkę ministra naszego resortu,
– jedną taką prokurator,
– jedną taką biznesłumen,
– jedną taką panią doktór,
– facetkę z telewizji,
– rodzoną siostrę jednego posła na Sejm i tym podobne.
Powyższe osoby zaprosiliśmy na kawę, na kolację, na wycieczkę w plener, do dyskoteki, dokądkolwiek, specjalnie po to, żeby uzyskać:
– orientację w kwestii nie płacenia podatków,
– awans w miejscu pracy,
– zabezpieczenie w prokuraturze na wszelki wypadek,
