
– Chodzi o Brendę Slaughter – odparł.
– Tę koszykarkę?
– Tak.
– Widziałam kilka jej meczów. W telewizji wygląda na gorącą sztukę.
– Na żywo również.
– Myślisz, że uprawia miłość, która nie śmie wymówić swego imienia? – spytała po chwili.
– Co?
– Czy lubi kobiety?
– O mamo. Zapomniałem sprawdzić, czy ma lesbijski tatuaż.
Preferencje seksualne Esperanzy zmieniały się jak poglądy polityków po wyborach. Obecnie gustowała w mężczyznach. Był to, jak się domyślał, jeden z plusów biseksualności: kochasz, kogo wola. Coś o tym wiedział. W szkole średniej miał takiego pecha, że na randkach z reguły trafiał na biseksualistki – gdy tylko wspomniał o seksie, natychmiast robiły w tył zwrot. Dowcip był stary, zgoda, ale jary.
– Nie szkodzi. Ja naprawdę lubię Davida – powiedziała, mając na myśli obecnego kochasia. Ich związek nie miał szans. – Lecz musisz przyznać, że Brenda Slaughter jest seksowna.
– Przyznaję.
– Fajnie byłoby spędzić z nią parę nocek.
Myron skinął głową. Ktoś pośledniejszego formatu mógłby wyczarować w głowie kilka niezłych widoczków gibkiej, filigranowej hiszpańskiej piękności w namiętnych obłapkach z zachwycającą czarną amazonką w staniku sportowym. Ale nie taki dżentelmen i światowiec jak on.
– Norm chce, żebyśmy jej pilnowali – powiedział i zdał jej relację.
Kiedy skończył, usłyszał westchnienie.
– O co chodzi? – spytał.
– Chryste Panie, Myron, jesteśmy agencją sportową czy agencją Pinkertona?
– Agencją, która ma zdobywać klientów.
– Powtarzaj to sobie na okrągło.
– O co chodzi, do licha?
– Nic. Co mam zrobić w tej sprawie?
– Jej ojciec zniknął. Nazywa się Horace Slaughter. Spróbuj znaleźć coś na jego temat.
