– Dostaje telefony. Jeździ za nią samochód. Te rzeczy.

– Czego oczekujesz ode mnie?

– Żebyś jej pilnował.

Myron pokręcił głową.

– Nawet gdybym się zgodził, a nie zgadzam się, to sam powiedziałeś, że ona nie zaakceptuje ochroniarza.

Norm uśmiechnął się i poklepał Myrona po kolanie.

– Mam dla ciebie przynętę. Rybkę na haczyku.

– Oryginalna analogia.

– Brenda Slaughter nie ma w tej chwili menedżera.

Myron nic nie powiedział.

– Zapomniałeś języka w gębie, przystojniaku?

– Myślałem, że podpisała duży kontrakt reklamowy z Zoomem.

– Akurat gdy miała go podpisać, zniknął jej stary. Był jej menedżerem. Ale się go pozbyła. Teraz nie ma nikogo. W jakiejś mierze polega na mojej opinii. Ta dziewczyna nie jest w ciemię bita, Myron. Oto mój plan. Brenda wkrótce się tu zjawi. Polecę jej ciebie. Ona powie cześć. Ty powiesz cześć. A potem podbijesz ją swoim słynnym czarem.

Myron uniósł brew.

– Podkręconym na maksa?

– No, co ty?! Nie chcę, żeby biedaczka wyskoczyła z szatek.

– Poprzysiągłem służyć swą potęgą tylko zbożnym celom.

– Ten jest dobry, wierz mi.

Myrona to nie przekonało.

– Nawet gdybym zgodził się na udział w twoim poronionym planie, to co z nocami? Oczekujesz, że będę jej strzegł na okrągło?

– Skądże. Pomoże ci Win.

– Win ma coś lepszego do roboty.

– Powiedz temu boyowi gojowi, że to robota dla mnie. On mnie kocha.

W stronę ich grzędy ruszył żwawo wzburzony fotograf, jeden z wielu bogatych Europejczyków pracujących w Stanach. Miał szpiczastą bródkę i włosy sterczące jak Sandy Duncan w dniu wolnym od spektaklu. Widać, że kąpiel nie była dla niego najważniejsza. Raz po raz wzdychał, aby nikt nie miał wątpliwości, jaka z niego ważna figura i że jest wkurzony.



6 из 241