
– Facet nosił dziwne buty – powiedział.
– Jakie dziwne buty?
– Słyszał pan o kauczuku? To rodzaj gumy. Prawie surowej. Bardzo przyczepna. Wszystko się do niej lepi. Jeśli złapiemy tego gościa, to znajdziemy cementowy pył na podeszwach jego butów. A w jego domu znajdziemy psa.
– Psa?
– Mamy tu psi włos, który wcześniej przyczepił się do kauczuku. I oderwał się w miejscu, gdzie beton jest bardzo chropowaty. Ponadto włókna z chodników. Zapewne z jego domu i samochodu.
– Szukajcie dalej – polecił Emerson.
***
Za dziesięć dziewiąta Emerson przekazał szefowi policji informacje przed konferencją prasową. Niczego nie ukrywała Szef miał zdecydować, co ujawnić, a co ukryć przed mediami.
– Oddano sześć strzałów i zginęło pięć osób – powiedział Emerson. – Wszystkie trafione w głowę. Stawiam na wyszkolonego snajpera. Prawdopodobnie byłego żołnierza.
– Albo myśliwego? – podsunął szef.
– Między strzelaniem do jeleni a do ludzi jest wielka różnica. Technika może jest ta sama, ale emocje nie.
– Mieliśmy prawo trzymać FBI z dala?
– To nie zamach terrorystyczny, tylko samotny świr. Nieraz mieliśmy z takimi do czynienia.
– Chciałbym z przekonaniem powiedzieć, że go dopadniemy.
– Wiem – rzekł Emerson.
– Jak bardzo mogę być przekonany?
– Dotychczas zebrane dowody są niezłe, ale niedecydująee.
Szef kiwnął głową i nic nie powiedział.
Dokładnie o dziewiątej Emerson odebrał telefon od patologa. Wykonano zdjęcia rentgenowskie wszystkich pięciu czaszek. Rozległe uszkodzenia tkanek, rany wlotowe i wylotowe, żadnych kul.
– Pociski z wklęsłymi czubkami – orzekł patolog. -
