
Uciekliby, rezygnując z łupu. I pozbywając się wszystkich dowodów.
Jednak dwa dni później przyszło żądanie okupu.
3
Teraz, kiedy odzyskałem świadomość, moje rany postrzałowe goiły się zaskakująco szybko. Może bardzo zależało mi na powrocie do zdrowia, a może w ciągu dwunastu dni, które przeleżałem nieruchomo jak katatonik, mój organizm zmobilizował wszystkie siły. Być może przy cierpieniach psychicznych ból fizyczny wydawał się niczym. Ilekroć pomyślałem o Tarze, strach przed tym, co mogło jej się stać, zapierał mi dech w piersi. Kiedy myślałem o Monice, o tym, że nie żyje, czułem się tak, jakby stalowe szpony rozdzierały mi serce. Chciałem opuścić szpital.
Wciąż mnie bolało, ale wymusiłem na Ruth Heller, żeby mnie wypisała. Stwierdziwszy, że jestem żywym dowodem na prawdziwość twierdzenia, iż lekarze są najgorszymi pacjentami, niechętnie puściła mnie do domu. Uzgodniliśmy, że fizykoterapeuta będzie odwiedzał mnie codziennie. Pielęgniarka miała zaglądać co jakiś czas, tak na wszelki wypadek. Tego ranka, kiedy wyszedłem ze szpitala, moja matka była w domu – na miejscu zbrodni – „przygotowując” go na mój powrót, cokolwiek to oznaczało. Dziwne, ale wcale nie bałem się tam wrócić. Dom to zaprawa i cegły. Nie sądziłem, żeby sam jego widok mnie poruszył, ale może po prostu nie chciałem dopuścić tego do świadomości. Lenny pomógł mi się spakować i ubrać. Jest wysoki i żylasty, o twarzy, która już pięć minut po goleniu ciemnieje od popołudniowego zarostu a la Homer Simpson. Jako dziecko Lenny nosił grube szkła i sztruksy w zbyt szerokie prążki, nawet w lecie. Kręcone włosy zazwyczaj miał za długie, tak że wyglądał jak bezpański pudel. Teraz z nabożnym zapałem ścina je na krótko. Dwa lata temu poddał się zabiegowi laserowej korekcji wzroku i już nie nosi okularów. Jakość jego garniturów plasuje się powyżej średniej. – Jesteś pewien, że nie chcesz zamieszkać u nas? – zapytał Lenny.
