Heller westchnęła.

– To trochę bardziej skomplikowane.

Czekałem.

– Pocisk trafił w pierś i lekko skaleczył worek osierdziowy. To spowodowało obfity krwotok do przestrzeni okołoosierdziowej.

Sanitariusze z trudem doszukali się oznak życia. Musieliśmy rozciąć klatkę piersiową i…

– Doktorze? – przerwał jej oparty o ścianę mężczyzna i przez moment wydawało mi się, że mówi do mnie. Ruth Heller zamilkła, wyraźnie zirytowana. Mężczyzna odsunął się od ściany. – Może pani zostawić szczegóły na później? Czas odgrywa tu decydującą rolę.

Gniewnie zmarszczyła brwi, ale bez większego przekonania. – Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, zostanę tu, żeby obserwować pacjenta – powiedziała.

Doktor Heller cofnęła się, a mężczyzna stanął przy moim łóżku.

Wydawało się, że szyja nie utrzyma ciężaru jego dużej głowy.

Włosy miał ostrzyżone krótko, z wyjątkiem grzywki, która opadała mu na oczy. Czarny pasek zarostu, szeroki i brzydki, siedział mu na brodzie niczym pijący krew owad. Krótko mówiąc, facet wyglądał jak członek boys bandu, który zabrał się do poważnej roboty.

Uśmiechnął się do mnie chłodno. – Jestem detektyw Bob Regan z wydziału policji w Kasselton – oznajmił. – Wiem, że trudno panu zebrać myśli.

– Moja rodzina… – zacząłem.

– Dojdę do tego – przerwał mi. – Teraz jednak chcę zadać panu kilka pytań, dobrze? Zanim przejdziemy do szczegółów tego, co się stało.

Czekał na moją odpowiedź. Spróbowałem wziąć się w garść i powiedziałem:

– Dobrze.

– Jakie jest pańskie ostatnie wspomnienie?

Przejrzałem banki pamięci. Pamiętałem, że wstałem rano i się ubrałem. Potem zajrzałem do Tary. Przekręciłem gałkę jej czarno-białej grzechotki, prezentu od kolegi, który twierdził, że stymuluje rozwój umysłowy dziecka czy coś tam. Zabawka nie poruszyła się i nie zagrała cichej melodii. Baterie były wyczerpane. Zanotowałem w myślach, żeby włożyć nowe. Potem zszedłem po schodach. – Jadłem batonik z muesli – powiedziałem.



5 из 325