– Co możemy zrobić? – spytał zatroskany Chang.

Kapitan Sen wiedział, że Chang był w Chinach głośnym dysydentem i musiał uciekać z kraju. Gdyby deportowano go ze Stanów Zjednoczonych, wylądowałby zapewne jako więzień polityczny w jednym z cieszących się złą sławą więzień w zachodnich Chinach.

– Być może uda nam się dopłynąć dostatecznie blisko, żeby spuścić was na pontonach – powiedział.

– Nie, nie – zaprotestował Chang. – Przy takim wzburzonym morzu? Wszyscy potoniemy.

– Jest tam coś w rodzaju naturalnego portu. Wewnątrz zatoki nie powinno być dużej fali. Przy plaży będą czekały ciężarówki, które zawiozą was do Nowego Jorku.

– A co będzie z panem? – zapytał Chang.

– Zawrócę w stronę sztormu. Kiedy morze uspokoi się na tyle, by ludzie ze straży przybrzeżnej mogli bezpiecznie wejść na pokład, wy będziecie już dawno podążali złotymi drogami do diamentowego miasta. Teraz powiedz wszystkim, żeby zabrali swoje rzeczy. Zostańcie tutaj, dopóki Duch albo ja nie każemy wam wyjść na pokład – powiedział kapitan Sen, po czym wspiął się szybko po stromych schodkach.

Kiedy wrócił na mostek, Duch wpatrywał się w zaopatrzony w gumową osłonę ekran radaru. Ubrany w standardowy chiński strój – spodnie i koszulkę z krótkimi rękawami – stał zupełnie bez ruchu, zapierając się mocno nogami. Muskularny, lecz nieduży, miał twarz gładko ogoloną i włosy trochę dłuższe niż typowy biznesmen.

– Przechwycą nas za piętnaście minut – rzekł głosem pozbawionym emocji.

Nawet teraz, w obliczu rychłego zajęcia statku i aresztowania, wydawał się pogrążony w letargu niczym sprzedawca biletów gdzieś na zagubionym w głuszy przystanku autobusowym.

– Za piętnaście minut? – zdziwił się kapitan. – To niemożliwe. Moim zdaniem, mamy co najmniej czterdzieści.

– Nie. Zmierzyłem odległość, jaką pokonali od momentu, kiedyśmy ich zauważyli.

Kapitan Sen zerknął na spoconego marynarza, zaciskającego ręce na sterze. Jeśli Duch miał rację, nie uda im się dotrzeć na czas do miejsca osłoniętego przed sztormem. W najlepszym razie zbliżą się na pól mili do pobliskiego skalistego wybrzeża.



3 из 177