
– O ile dobrze zrozumiałam... przebywa gdzieś daleko?
– Koszty podróży pokrywa Rada – przygłuszonym głosem oznajmiła kobieta.
– A dokąd konkretnie mam...
Nikołan westchnął. Wyjął spod stołu płaską aktówkę, z niej zaś przygotowaną wcześniej kartkę papieru.
– Proszę... niech pani to przeczyta i podpisze.
Irena przebiegła wzrokiem po tekście – było to zobowiązanie do zachowania tajemnicy państwowej, co, nie wiedzieć czemu, ją rozśmieszyło. Miejsce pobytu Andrzeja jest tajemnicą państwową! Już dawno trzeba było to zrobić. Już dawno należało uznać tego pasożyta za broń o taktycznym przeznaczeniu, a w momentach mrocznego stanu ducha – nawet strategicznym. I doprowadzając go do furii, zrzucać na pozycje potencjalnego przeciwnika. „Po godzinie wrogowie ze szlochem oddadzą się do niewoli".
Peter zmarszczył brwi. Nie rozumiał jej uśmiechu.
Wzruszyła ramionami.
– Z natury unikam waszych tajemnic.
– To jedynie formalność – odparła cicho kobieta. – Lecz bez pani podpisu nie możemy...
„Na kanapę – pomyślała ze znużeniem Irena. – I przez dwa dni nie wysuwać nosa spod koca. Regenerować wewnętrzną ekologię".
Podpisała. Nikołan długo studiował dokument, jakby wątpił w autentyczność podpisu Ireny; potem kelner przyniósł pieczone mięso i dokument trzeba było ukryć – głównie przed tłustym sosem.
– Widzi pani... Główną specjalnością pani byłego męża było modelowanie.
Z czerwonego sosu spływały krople – jakby mięso, przeobraziwszy się nad ogniem, pragnęło znów wyglądać jak surowe, wykorzystując makijaż z krwawego pomidora. Kobiety postępują podobnie... – pomyślała Irena, niezbyt jednak chciało się jej ciągnąć porównania.
– Jest więc modelatorem – głos Nikołana zniżył się do szeptu. – Dokonuje eksperymentów. I doszło do tego, że w trakcie jednego z nich pani mąż stworzył...
