
— To wyleciał w powietrze magazyn oliwy. — Rincewind zadrżał na wspomnienie płomiennego deszczu.
Łasica obejrzał się i uśmiechnął znacząco do towarzysza, który burknął coś pod nosem i wręczył mu wyjętą z sakiewki monetę. A potem od strony drogi rozległ się urwany nagle wrzask. Zajęty kurczęciem Rincewind nie odwrócił głowy.
— Jazda konna to jedna z tych umiejętności, których nie opanował — stwierdził. Po czym zesztywniał, jakby trafiony w głowę nieoczekiwanym wspomnieniem i z cichym jękiem grozy pognał w mrok. Kiedy wrócił, z ramienia zwisał mu bezwładnie osobnik zwany Dwukwiatem. Był niski i chudy, ubrany dziwacznie w parę sięgających kolan bryczesów oraz koszulę o kolorach tak jaskrawych i niedopasowanych, że nawet w półmroku raziły wyczulone oczy Łasicy.
— Na dotyk kości ma całe — ocenił Rincewind. Dyszał ciężko. Bravd mrugnął do Łasicy i odszedł, by zbadać kształt, który obaj uznali za juczne zwierzę.
— Lepiej nie próbuj — rzucił mag, nie odrywając wzroku od nieprzytomnego Dwukwiata. — Wierz mi. Moc go ochrania.
— Zaklęcie? — Łasica przykucnął.
— Nieee… Ale jakaś magia. Tak myślę. Nie całkiem zwyczajna. To znaczy, może zmieniać złoto w miedź, kiedy jednocześnie to ciągle złoto. Czyni ludzi bogaczami niszcząc ich własność, pozwala słabym bez lęku wchodzić pomiędzy złodziei, przebija najmocniejsze drzwi, by sięgnąć do najsilniej strzeżonych skarbców. Nawet teraz trzyma mnie w niewoli: muszę chcąc nie chcąc podążać za tym wariatem i chronić go od zła. Jest silniejsza od ciebie, Bravdzie. Myślę nawet, że sprytniejsza niż ty, Łasico.
— Jak zatem zwie się ta potężna magia? Rincewind wzruszył ramionami.
— W naszym języku nazywa się odbity-głos-podziemnych-duchów. Macie trochę wina?
— Wiedz, że jeśli idzie o magię, to znam pewne sztuczki — rzekł Łasica. — Nie dalej jak zeszłego rokują sam, wspomagany przez tego oto mego przyjaciela, odebrałem słynnemu z potęgi Arcymagowi z Ymitury jego laskę, pas i życie, mniej więcej w takiej właśnie kolejności. Nie obawiam się owego odbitego-glosu-podziemnych-duchów, o którym mówisz. Jednakże — dodał — pobudziłeś moją ciekawość. Zechcesz może opowiedzieć coś więcej?
