Z ukrytego głośnika przemówił dobrze znany, spokojny, niespieszny głos, który Ziemia słyszała tylko raz. Jego barwa i ton mówiły coś o fizycznym wyglądzie Karellena; sprawiały wrażenie czegoś przytłaczająco wielkiego. Karollen musiał być okazałym osobnikiem — może dużo większym od człowieka. Jednak prawdą było też to, że niektórzy naukowcy po przeanalizowaniu nagrań jego jedynego przemówienia sugerowali, iż mógł to być głos maszyny. Jednak w coś takiego Stormgren absolutnie nie wierzył.

— Tak, Rikki, przysłuchiwałem się waszemu spotkaniu. I cóż poczniesz z panem Wainwrightem?

— To człowiek uczciwy, nawet jeśli wielu jego zwolenników nie można tak nazwać. A co z nim zrobimy? Liga jako taka nie jest niebezpieczna, ale niektórzy ekstremiści w jej szeregach otwarcie opowiadają się za użyciem siły. Zastanawiałem się, czy nie powinienem postawić przed swoim domem straży. Jednak mam nadzieję, że obejdzie się bez tego.

Karellen zmienił temat, co niekiedy czynił, irytując nieco rozmówcę.

— Za miesiąc zostaną przekazane opinii publicznej szczegóły dotyczące Federacji Światowej. Czy można spodziewać się istotnego wzrostu siedmioprocentowej grupy tych, którzy się ze mną nie zgadzają lub dwunastoprocentowej tych, którzy „nie wiedzą”?

— Na razie nie. Jednak nie to jest ważne: niepokoi mnie powszechne uczucie, i to żywione nawet przez pańskich zwolenników, że nadszedł czas, by się pan ujawnił.

Westchnienie Karellena było doskonałe technicznie, chociaż zdawało się, że brakuje mu wewnętrznego przekonania.

— Czy pan podziela to uczucie? Ponieważ pytanie było w zasadzie retoryczne, Stormgren nie trudził się odpowiedzią.



14 из 215