
– To znaczy?
– Mówię o tasowaniu. Chcę, żeby pan wykonał pranie i tasowanie. Po to pana tu sprowadziłem. Do samego prania nie jest mi pan potrzebny.
– Ciekawe – powiedziałem, zmieniając kolejność kolan – skąd pan wie o tasowaniu? Tasowanie jest objęte specjalną tajemnicą i nikt z zewnątrz nie ma prawa o nim wiedzieć.
– Ale ja wiem. Mam niezłą wtyczkę na samej górze Systemu.
– To niech się pan tej wtyczki lepiej spyta. Tasowanie jest całkowicie zamrożone. Nie wiem dlaczego. Pewnie były jakieś komplikacje. W każdym razie tasowanie zostało wstrzymane. Gdybym je wykonał, na pewno nie skończyłoby się na zwykłej naganie.
Starzec podał mi teczkę z umową jeszcze raz.
– Proszę dokładnie przeczytać ostatnią stronę. Znajdzie pan pozwolenie na tasowanie.
Tak jak sobie życzył, otworzyłem teczkę i rzuciłem okiem na ostatnią stronę. Rzeczywiście, do dokumentu dołączone było pozwolenie. Odczytałem je kilka razy – brzmiało oficjalnie. Podpisów doliczyłem się chyba pięciu. Do licha, co oni sobie wyobrażają? Najpierw każą zasypać raz wykopany dół, a teraz chcą, żebym odkopał go z powrotem. Kozłem ofiarnym zostaje zawsze taki jak ja, najniższy rangą pracownik w terenie.
– Proszę sporządzić dla mnie kolorową kopię całego dokumentu. Bez niej mogę mieć bardzo poważne kłopoty.
– Oczywiście – odparł. – Oczywiście, wręczę panu kopię. Nie ma pan najmniejszego powodu do obaw. Wszystko załatwione jest oficjalnie, a dokumenty są bez skazy. Dzisiaj zapłacę panu połowę, a po zakończeniu drugą połowę ustalonej sumy. Zgadza się pan?
– Dobrze. Teraz na miejscu wykonam pranie. Uzyskane w wyniku prania liczby wezmę ze sobą do domu i tam przeprowadzę tasowanie. Do tasowania muszę się przygotować. Dane z tasowania przyniosę panu następnym razem.
– Daję panu na to trzy dni. Za trzy dni do południa muszę mieć te dane z powrotem.
– To wystarczy – powiedziałem.
