
nie zainteresuje. Który z tych uczonych głupców zrozumie moje wywody? W świecie nauki jestem zwyczajnie lekceważony.
– Ale symbolanci nie są głupi. Są wręcz genialni w rozpracowywaniu cudzych teorii. Dokładnie zajmą się pańskimi pracami.
– Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego zamierzam ukryć wszystkie dane i przebieg badań. Ogłoszę same wyniki w formie hipotezy. Nie ma obawy, że to rozszyfrują. Oczywiście nikt nie zwróci na mnie uwagi, ale nie robię tego dla sławy. Wystarczy, że za jakieś sto lat moja teoria zostanie udowodniona. Dlatego tak zależy mi na pańskim praniu i tasowaniu.
– Zaczynam rozumieć – powiedziałem.
Przez następną godzinę koncentrowałem się na obliczeniach. Potem znowu zrobiłem przerwę.
– Mam jeszcze jedno pytanie – zwróciłem się do starca.
– Co takiego?
– Chodzi o młodą dziewczynę przy wejściu. Tę w różowym kostiumie, trochę przy kości…
– A, to moja wnuczka – odparł. – Wyjątkowo udane dziecko, pomimo młodego wieku bardzo pomaga mi w pracy.
– Właśnie… moje pytanie: czy ona jest niemową od urodzenia, czy może…
– Racja! – starzec uderzył się dłonią w kolano. – Zredukowałem jej głos w ramach doświadczenia i na śmierć o tym zapomniałem. Ale ze mnie gapa! Zaraz do niej pójdę.
– Tak chyba będzie lepiej – zgodziłem się.
Koniec Świata – biblioteka
Centralnym miejscem w Mieście był półkolisty rynek na północ od Starego Mostu. Druga połowa rynku, inaczej mówiąc – dolna połówka koła, znajdowała się na przeciwnym, południowym brzegu rzeki. Obydwie połowy, zwane też Rynkiem Północnym i Rynkiem Południowym, traktowano jako całość, ale w rzeczywistości sprawiały one wrażenie odmienne, wręcz stanowiły swoje przeciwieństwo. Nad Rynkiem Północnym unosiło się powietrze tak ciężkie, jakby w tym miejscu gromadziło się całe milczenie Miasta. Natomiast w południowej części nie wyczuwało się niczego – w powietrzu unosiło się coś w rodzaju nieokreślonej pustki. Domów było tutaj niewiele, nikt też od dawna nie zajmował się pielęgnacją przydomowych ogródków. Na środku rynku (w północnej jego części) stalą ogromna wieża zegarowa. Istnienie wieży nie miało w zasadzie żadnego sensu, ponieważ wskazówki zegara stały w miejscu.
