Musiało to być jednak jakieś osiem do dziewięciu godzin. Niezła robota. Wstałem z sofy i przeciągnąłem się. W podręczniku dla cyfrantów opisany jest sposób przeciągania się dwudziestoma sześcioma mięśniami. Dokładne rozluźnienie mięśni ułatwia regenerację mózgu, a to z kolei wydłuża czas czynności zawodowej cyfranta. Zawód ten istnieje dopiero od dziesięciu lat, dlatego nikt – nawet w przybliżeniu – nie wie, jak długo można go wykonywać. Jedni mówią, że dziesięć, inni, że dwadzieścia lat. Są tacy, którzy twierdzą, że cyfrant jest sprawny zawodowo aż do śmierci. Istnieje też teoria, że sprawność ta wyczerpuje się bardzo szybko. Wszystko to jednak tylko domysły. Jedyne, co mogę zrobić, to przeciągnąć się na dwadzieścia sześć sposobów. A domysłami niech się zajmą inni.

Kiedy skończyłem się przeciągać, usiadłem na sofie, zamknąłem oczy i powoli połączyłem lewą i prawą półkulę mózgu. To już naprawdę koniec pracy. Wszystko zgodnie z podręcznikiem.

Starzec mierzył właśnie czaszkę jakiegoś większego psa i wpisywał wymiary na kopię zdjęcia czaszki.

– Skończył pan? – zapytał.

– Tak.

– Dziękuję, to był dla pana ciężki dzień.

– Teraz wrócę do domu i się wyśpię. A jutro albo pojutrze wykonam w domu tasowanie. Wyniki przyniosę panu za trzy dni do południa.

– Bardzo dobrze – skinął głową. – Tylko niech pan pamięta, nie wolno się panu spóźnić. Jeśli nie zdąży pan do południa, wydarzy się coś strasznego.

– Tak, tak, wiem – odparłem.

– Niech pan uważa, żeby ktoś nie odebrał panu tej listy. To skończyłoby się tragicznie tak dla mnie, jak i dla pana.

– Nie ma obawy. Jestem specjalnie przeszkolony. Nikt nie odbierze mi listy z wynikami.

Z wewnętrznej kieszeni spodni wyjąłem portfel z miękkiego metalu, wsadziłem do niego listę i zablokowałem zamek.

– Nikt poza mną nie może tego otworzyć. Gdyby ktoś na siłę próbował odblokować zamek, papiery automatycznie ulegną zniszczeniu.



48 из 388