
– Halo.
– To nie Jessica – powiedziała Esperanza, jego współpracownica.
– Wcale tak nie myślałem.
– Pewnie – przytaknęła. – Zawsze się tak łasisz, kiedy odbierasz telefon.
Myron kurczowo ścisnął słuchawkę. Mecz trwał dalej, lecz widzowie zaczęli gniewnie rozglądać się wokół, szukając właściciela komórki.
– Czego chcesz? – szepnął. – Jestem na stadionie.
– Wiem. Założę się, że wyglądasz na pretensjonalnego dupka, rozmawiając przez komórkę podczas meczu.
Skoro o tym mowa…
Skrzywione twarze przeszywały go gniewnymi spojrzeniami. W ich oczach Myron popełnił niewybaczalny grzech. Jakby molestował nieletniego. Albo użył sałatkowego widelca do głównego dania.
– Czego chcesz?
– Właśnie pokazują cię w telewizji. O Jezu, to prawda.
– Co?
– To, że telewizja pogrubia.
– Czego chcesz?
– Nic szczególnego. Pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć o tym, że umówiłam cię na spotkanie z Eddiem Crane’em.
– Żartujesz.
Eddie Crane, jeden z najbardziej obiecujących juniorów w kraju. Rozmawiał tylko z największymi agencjami. Z ICM, TruPro, Advantage International, ProServ.
– Nie żartują. Spotkasz się z nim i jego rodzicami przed kortem, o szesnastej, po meczu Duane’a.
– Kocham cię, wiesz?
– To daj mi podwyżkę.
Duane precyzyjnym forhendem zdobył kolejny punkt. Ogrywał przeciwnika do zera.
