Co prawda treecaty zamieszkiwały głównie niżej położone lasy złożone głównie z królewskich dębów i palisandrowców, ale Nimitz i tutaj czuł się jak w domu. Ostatecznie spędził z nią wiele czasu na zwiedzaniu Copper Walls, gdy jeszcze była dzieckiem. Teraz wypadł na skałę i wskoczył na jej kolana. Dobrze, że miała czas, by się zaprzeć — dziewięć standardowych kilogramów mięśni i futra tutaj oznaczało prawie dwanaście i pół kilograma. Te dwanaście i pół kilograma wylądowało na jej kolanach z takim impetem, że odruchowo jęknęła.

Na Nimitzu nie wywarło to większego wrażenia — wyprostował się, opierając środkowe i przednie łapy o jej ciało, i spojrzał jej prosto w oczy jasnozielonymi ślepiami. W tych nieludzkich oczach czaiła się prawie ludzka inteligencja. Prawą łapą chwytną dotknął delikatnie jej lewego policzka i fuknął z zadowoleniem, gdy skóra leciutko drgnęła.

— Nie przestało działać, jak na razie — zapewniła go, głaskając po grzbiecie.

Westchnął z bezwstydną przyjemnością i spłynął po niej z pełnym satysfakcji mruczeniem, układając się na jej kolanach brzuchem do góry. Bez trudu wyczuła jego zadowolenie, co nadal było nowym doświadczeniem, bowiem zawsze wiedziała, że dzięki empatii treecat potrafi wyczuć jej emocje, ale dopiero rok temu przekonała się, że jest nie tylko empatą biernym, ale i czynnym. Od tego czasu mogła również doświadczać jego uczuć i takie ukontentowanie jak to było niezwykle miłym uczuciem.

Wiatr przestał wiać i wokół zapanował bezruch taki jak wówczas, gdy siadała na tym skalnym występie jako dziecko. Rozejrzała się ponownie. W myślach podsumowała, kim jest.

Kapitan z listy, dama Honor Harrington, hrabina Harrington i Patronka na planecie Grayson, Rycerz Towarzysz Zakonu Króla Rogera, a gdy była w uniformie, na czarnej kurtce mundurowej jaskrawo odcinały się baretki odznaczeń: Manticore Cross, Star of Grayson, Distinguished Service Order, Conspicuous Gallantry Medal z okuciem, trzy baretki Monarszych Podziękowań, dwie medali za rany… Lista była długa i w swoim czasie odczuwała z tego powodu dumę, bowiem każde odznaczenie stanowiło potwierdzenie jej osiągnięć. I był taki czas, gdy była z nich dumna, ale nie pragnęła ich w snach — wiedziała już, ile kosztują te wielobarwne wstążeczki, i nie była wcale pewna, czy są tego warte.



15 из 360