Co gorsza, swoje przyzwyczajenie do brania Pawełek przeniósł także na seks. Lubił być zachęcany, namawiany i obsługiwany, stosując nawet niekiedy symulowany opór, który Elunia winna była przełamywać. Elunia zaś, jak normalna kobieta, inicjatywy oczekiwała od mężczyzny, o kuszących zabiegach zaś nie miała pojęcia i obawiała się popaść w wulgarną przesadę. Ponadto do seksu Pawełek odnosił się równie pedantycznie jak do innych dziedzin życia, ze świadczeń małżeńskich czyniąc rodzaj rytuału, z Eluni zaś kapłankę wielbiącą bóstwo. Rola nie przypadła jej do gustu i mimo szczerych starań nie udawało jej się stawać na wysokości zadania. Zapominała o złożeniu w kostkę zdjętej z siebie piżamy, myliły jej się nieco kolejne zabiegi erotyczne, a nawet, o zgrozo, w łóżku bywała rozczochrana, nie mówiąc już o rannych pantoflach, zrzuconych z nóg i wcale nie ustawionych równo. Obsługiwanie bóstwa wychodziło jej wysoce nieudolnie.

Jasne jest zatem, że, razem wziąwszy, Pawełek czuł coraz głębszy niedosyt ładu i rozczarowanie żoną i ten cholerny makaron po prostu przelał czarę rozgoryczeń.

Tym razem zostało uzgodnione, że przyprowadzi na późny obiad swojego aktualnego inwestora, szalenie skąpego wydawcę, któremu robił ilustracje do całej serii książek dla dzieci. Prawdę mówiąc, Pawełek też był skąpy, co starannie ukrywał, i dlatego wymyślił obiad w domu, a nie w knajpie. Obiad w domu, nawet z najlepszym winem świata, zawsze wypadał taniej.

Świadoma postępujących zadrażnień i mocno już zniechęcona do małżonka Elunia lojalnie postanowiła przygotować wystrzałową potrawę, coś, co wychodziło jej zgoła rewelacyjnie, mianowicie zraziki w śmietanie. Pawełek je uwielbiał, wydawca też. Do zrazików najlepiej pasował makaron.

Obiad miał być zwyczajny, a nie wystawny, przystawki zatem nie zostały przewidziane. Tylko deser, naleśniki z konfiturami na gorąco, z bitą śmietaną. Dodatkową zaletę obu dań stanowił fakt, że można je było przygotować wcześniej, a potem tylko odgrzać, co dla Eluni było akurat istotne, miała bowiem robotę, a także umówione spotkania służbowe. Obie potrawy odwaliła o poranku, przytomnie zaczęła od zrazików, które doszły we właściwej chwili, odpracowała naleśniki i opuściła dom. Wróciła dokładnie na gotowanie makaronu, jedynego produktu, który powinien być świeży.



10 из 281