Ursin przeszedł się po pokoju, zajrzał do szuflad, przetrząsnął ciuchy Narensa.

– Szukasz czegoś? – spytał Druzzus.

– Mówiłeś o jakichś papierach…

– Tak, kiedy klepał się po piersi, słyszałem ich szelest… Ale obawiam się, że je spalił. Widzisz ten popiół na popielniczce… – Urwał. – Tylko jak to zrobił? Przetrząsnęliśmy jego ubranie, wiemy, że nie miał przy sobie żadnej zapalarki. Chyba że ją połknął…


*

Równo z zakończeniem konferencji słońce zajrzało w okna cubikulów "Asilium IV". Prowadząc elekta i jego małżonkę do sypialni Ursin zastanawiał się, czy powiedzieć o wypadku? Postanowił jednak nie psuć im nastroju w tym podniosłym dniu. Ruffix i przybyli pretorianie zaprotokołowali incydent jako samobójstwo, a Marek o niczym innym nie marzył bardziej niż o śnie: "Łóżeczko, łóżeczko, łóżeczko" – szeptały wszystkie komórki jego ciała. Ale jak na złość Morfeusz nie kwapił się z nadejściem.

– To ze zmęczenia – mruczał do siebie consulantor. -Najważniejsze, że mamy sukces. Chociaż, jak miało go nie być. Quintus zawsze był dzieckiem szczęścia. Nawet jeśli od bardzo dawna był sierotą.

2. CEDRUS SZCZĘŚCIARZ

Trzeci zmieńca Anno Domini 1482 przypadał w spoczynek, jak ze świecka nazywano Dzień Pański. Wiosna tego roku na chłodnej wystawionej na borealne podmuchy Nowej Istrii spóźniała się, a w Góry Gadzie chyba w ogóle nie miała zamiaru zawitać. Szczęściem dzięki ocieplanemu wnętrzu pędnika viapretorianie, dyżurujący opodal krzyżówki dróg w Kanionie Wielkich Nietoperzy, nie mogli uskarżać się na warunki klimatyczne. Najwyżej na nudę. Szef dwuosobowego patrolu Balbo był już mocno zaawansowanym w latach vicepiątnikiem. Roku ledwie brakowało mu do statusu weterana, wyglądał jednak dużo poważniej. Ponoć zapytany przez wizytującego te górskie rejony prowincjała o wiek, odpowiedział rezolutnie: "Mam tyle, na ile wyglądam".



10 из 198