
Głos Jake'a nagle umilkł. Kelly wróciła myślami do rzeczywistości. Zdała sobie sprawę, że zniknął z ekranu. Kamera zakołysała się, ktoś krzyknął rozdzierająco, a Jake… leżał na ziemi, przyciskając ręce do brzucha. Spomiędzy jego palców przeciekała krew. Został postrzelony!
Nadal mówił do kamery i, nie do wiary, zdobył się nawet na bolesny uśmiech. W końcu podbiegli do niego jacyś ludzie, wzięli go pod ręce i odciągnęli z linii ognia.
Kelly chwyciła słuchawkę, ale po chwili rozmyśliła się. Nie była już żoną Jake'a, zapewne nikt nie udzieli jej informacji o jego losie. Gapiła się więc bezmyślnie w ekran telewizora, ale nie mogła skupić się na słowach redaktora prowadzącego wiadomości.
Mniej więcej po godzinie, gdy już trochę doszła do siebie, zadzwoniła do studia i poprosiła o połączenie z Dave'em Hadwayem, którego dość dobrze znała. Okazało się jednak, że Dave odszedł ze stacji i Kelly połączono z Olimpią Statton.
– Tu Kelly – powiedziała, zmuszając się do zachowania spokoju. – Czy są jakieś wieści o Jake'u?
– Został przewieziony do frontowego szpitala – wyjaśniła Olimpia.
– W jakim jest stanie?
– Przykro mi, ale nie udzielamy tego typu informacji.
– Co to ma znaczyć? – Kelly podniosła głos. – Byłam jego żoną, o czym pani doskonale wie.
– Owszem, ale wiem również, że jesteście po rozwodzie – odparła Olimpia, nie kryjąc satysfakcji. – Przykro mi, panno Harmon, ale mogę rozmawiać na temat stanu zdrowia Jake'a wyłącznie z jego rodziną.
– On nie ma rodziny! – krzyknęła Kelly zniecierpliwiona.
– Za to ma przyjaciół, którzy się o niego troszczą. – Połączenie zostało przerwane.
Kelly z hukiem odłożyła słuchawkę. Potem zrobiła coś, o co nigdy by się nie posądzała. Chwyciła wazon i z całej siły rzuciła nim w przeciwległą ścianę. Widok skorup trochę ją uspokoił.
Aż do świtu siedziała przed telewizorem, przeskakując z kanału na kanał. Incydent pokazywały wszystkie stacje, a Kelly oglądała 