Nie podniósł głowy, kiedy drzwi chaty otwarły się ze skrzypem.

– Nieradzic, przeprowadzisz mości Twardokęska za spichrzańską granicę? – spytał niecierpliwie książę.

Zbójca rzucił znad misy szybkie spojrzenie ku wejściu i mało się nie zatchnął ostatnim kęsem. Na progu stał wyrostek w zielonym kubraczku zapinanym na srebrzyste guzy. Wprawdzie za pasem miał zatkniętą mizerykordię i usilnie starał się przybrać groźną minę, ale nie miał więcej niż tuzin lat z okładem. Spod obszytego kuną kołpaczka patrzyły niebieskie, dziecięce oczy.

– A co bym nie przeprowadził? – wypalił smarkacz, zanim zbójca uporał się z kaszlem i zdołał cokolwiek powiedzieć. – Choćby do samej Spichrzy bezpiecznie zawiodę, jeśli rozkażecie.

– Drogę dobrze znasz?

– Przecież wiecie, panie – odparł ciszej chłopak i cała buńczuczność znikła z jego głosu. – Trzy razy na rok ciągnęliśmy z ojcem na odpust do Doliny Thornveiin. Nie masz na trakcie takiej strażnicy celnej ani posterunku, żebyśmy w nich nie popasali.

Zbójca, który już gębę rozdziawił do wrzasku protestu, rozmyślił się i otarł brodę kułakiem. Na pierwszy rzut oka nie dałby za dzieciaka złamanego grosza. Wyglądał jak jedno z wychuchanych szlacheckich szczeniąt, co się zbiegały z całej okolicy na Półwysep Lipnicki i które Koźlarz precz kazał pędzić, czasami jeszcze tyłek rzemieniem skroiwszy dla przestrogi. Ale mieszczańscy synowie też się wśród rebeliantów trafiali. Trudno ich było od innych odróżnić, bo w Wilczych Jarach każdy zasobniejszy kupiec rzemieślnik nosił się z pańska. A kupiecka latorośl mogła się istotnie nadać na przewodnika.

Twardokęskowi się zdawało, że pamięta jego ślepia, niebieskie i szeroko rozwarte z przerażenia. Jednak nie umiał sobie przypomnieć. Wzruszył więc ramionami i rzekł:

– A róbcie sobie, co chcecie! – Po czym beznamiętnie dokończył jałowcową kiełbasę.

W trzy dni później wyruszył z Półwyspu Lipnickiego na wozie pełnym rzepy i kiszonej kapusty, z Nieradzicem drepczącym u koła. Był szczęśliwy, a humor mu się poprawiał z każdym stajaniem, które oddalało go od rebeliantów i żalnickiego księcia. I pierwszy raz z dawien dawna czuł się prawdziwie wolny.



16 из 599