Nie jestem dużo wyższy od getheńskiej przeciętnej, ale w tłumie ta różnica bardziej rzuca się w oczy. "To on, patrzcie, wysłannik". Oczywiście było to częścią moich obowiązków służbowych, ale w miarę upływu czasu ta ich część stawała się coraz bardziej uciążliwa zamiast coraz łatwiejsza. Coraz częściej tęskniłem za anonimowością, chciałem być taki jak wszyscy.

Przeszedłem kawałek ulicą Browarną, skręciłem do swojego domu i nagle, gdy tłum już się przerzedził, stwierdziłem, że idzie obok mnie Tibe.

Piękna uroczystość — odezwał się królewski kuzyn, ukazując przy tym w uśmiechu długie, czyste, żółte zęby w żółtej twarzy całej pokrytej siecią drobnych zmarszczek, mimo że nie był starym człowiekiem.

Dobra wróżba dla nowego portu powiedziałem.

— To prawda. — Znów porcja zębów.

— Ceremonia wmurowania zwornika była rzeczywiście imponująca.

— To prawda. Ta ceremonia pochodzi z bardzo dawnych czasów. Ale zapewne książę Estraven wszystko to panu objaśnił.

— Książę Estraven jest niezwykle uprzejmy.

Starałem się mówić tonem obojętnym, ale wszystko, co się powiedziało do Tibe'a, zdawało się nabierać ukrytego znaczenia.

— Och, niewątpliwie — powiedział Tibe. — Książę Estraven jest znany ze swojej uprzejmości dla cudzoziemców. — Uśmiechnął się i każdy ząb wydawał się kryć jakieś znaczenie, podwójne, wielorakie, trzydzieści dwa różne znaczenia.

— Ze wszystkich cudzoziemców ja jestem najbardziej cudzoziemski, książę. Dlatego jestem szczególnie wdzięczny za wszelką uprzejmość.

— Tak, niewątpliwie, niewątpliwie. Wdzięczność jest szlachetnym, rzadkim uczuciem opiewanym przez poetów. Rzadkim szczególnie tutaj, w Erhenrangu, zapewne z braku warunków do jego kultywowania. Przyszło nam żyć w ciężkich, niewdzięcznych czasach. Świat nie jest już taki jak za naszych dziadów, prawda?



7 из 249