Twarz miał, zapewniam, dosyć zwyczajną. Owszem w rysach znieruchomiała mu asymetria urodziwej brzydoty tak właściwej rozumności, ale musiał być już zmęczony własną inteligencją, zbyt przeszywającą i też po trosze niszczącą jego samego, zapewne zjadał nocami sam siebie, widać było, że mu z tym ciężko i że są godziny, w których rad by się jej pozbyć niczym kalectwa, nie jak przywileju i daru, bo nieustająca myśl musiała mu doskwierać, zwłaszcza kiedy był samotny, a to było dlań rzeczą częstą — wszędzie, więc i tutaj. A ciało jego. pod odzieniem dobrym, przyzwoicie skrojonym, lecz niezbyt obcisłym, jakby strofował był i powściągał krawca, zmusiło mnie, bym pomyślała o jego nagości.

Dość żałobna musiała to być nagość, nie wspaniale męska, atletycznie muskularna, ślizgająca się w sobie wężowiskiem nabrzmień, brzuśców, ścięgnami — strunami, żeby budzić oskomę staruch, jeszcze nie zrezygnowanych ze wszystkim, jeszcze oszalałych nadzieją tarła. Lecz on głowę tylko miał tak męską, piękną, przez zarys genialności w ustach, przez gniewliwą zapalczywość brwi, między brwiami w zmarszczce, jak cięcie rozdzielającej obie. i poczucie własnej śmieszności w mocnym, tłusto lśniącym nosie. Och. nie był to urodziwy mężczyzna i właściwie nawet brzydota jego nie była pokuśliwa, był po prostu osobny, a gdybym nie rozdrętwiła się wewnętrznie, kiedyśmy się zderzyli oczami, pewno mogłabym pójść dalej.

Co prawda, gdybym to uczyniła, gdyby udało mi się wymknąć z tej strefy ciążenia, miłościwy król drgnięciem sygnetu, kątem wyblakłych ócz, źrenicami jak szpilki, już by się mną zajął i powróciłabym, skąd przyszłam. Lecz w owym miejscu i czasie nie mogłam tego przecież wiedzieć, nie pojmowałam, że to, co patrzy na przypadkowe zetknięcia spojrzeń, co jest ulotnym skrzyżowaniem czarnych dziurek źrenicznych w tęczówkach dwojga istot, boż to w końcu są dziurki, krągłych narządów, co się zwinnie ślizgają w otworach czaszek — że to jest właśnie przeznaczone, skąd bowiem mogłam o tym wiedzieć.



7 из 50