
— Mam nadzieję — powiedział Gregor.
Spadła kolejna ulewa. Podróżnicy poczęli się intensywnie zastanawiać.
— Jest tylko jedno wytłumaczenie — powiedział Arnold po kilku godzinach. — Zasada przyjemności i nudy.
— Co? — zapytał Gregor. Słowa Arnolda obudziły go z drzemki.
— Ta maszyna musi mieć rodzaj inteligencji — rzekł Arnold. — Otrzymuje bodźce, sama je przetwarza w polecenia wytwórcze i wykonuje przedmioty z czegoś, co nazwałbym intelektualnym rysunkiem technicznym.
— Tak jest. Wszystko racja. Ale tylko raz.
— Tak. A dlaczego tylko raz? To jest klucz do naszych trudności. Mam wrażenie, że chodzi tu o jakieś ograniczenie połączone z pędem do zaspokojenia przyjemności.
— Nie bardzo rozumiem.
— Słuchaj uważnie. Konstruktorzy na pewno umyślnie nie ograniczyliby aparatu w ten sposób. Nasuwa się jedyne wyjaśnienie: gdy maszyna jest skonstruowana w sposób tak skomplikowany, nabiera częściowo ludzkich cech. Uzyskuje jakiś rodzaj mechanicznej przyjemności z wyprodukowania nowego przedmiotu. Lecz przedmiot jest nowy tylko raz. Potem konfigurator chce robić coś nowego.
Gregor zapadł ponownie w apatyczny półsen.
Arnold mówił dalej:
— Pełne zadowolenie, pełne wykorzystanie potencjalnych możliwości — oto czego pragnie maszyna. Pragnieniem konfiguratora jest tworzenie wszystkiego co możliwe. Z tego punktu widzenia powtórzenie jest stratą czasu i powoduje nudę.
— To najdziwniejszy sposób rozumowania, jaki kiedykolwiek słyszałem — powiedział Gregor. — Ale przypuśćmy, że masz rację, cóż możemy począć?
— Nie mam pojęcia.
— Tak właśnie myślałem.
Na kolację tego wieczoru Konfigurator wyprodukował bardzo przyzwoity kawałek rostbefu. Na deser podróżnicy zjedli szarlotkę i kawałek ostrego francuskiego sera. Posiłek bardzo podniósł ich samopoczucie.
— Materiały zastępcze — rzekł Gregor puszczając dym z konfigoratorowego cygara. — Tego powinniśmy spróbować. Stop numer 342 nie jest jedynym materiałem, jakiego możemy używać do tych płytek. Istnieje całe mnóstwo innych surowców, które wytrzymują podróż na Ziemię.
