Christa jednak nabrała obaw, że malec zniszczy amulet, nie pozwolono mu się więc nim bawić. Przeznaczono dla niego starannie wybrane wygodne miejsce w jednej z szuflad komody Nataniela i od tej pory chłopcu wolno było patrzeć na alraunę i rozmawiać z nią do woli, ale nie wyjmować. Zabroniono mu jej dotykać, mógł jedynie się w nią wpatrywać.

Z początku Nataniel trochę się buntował przeciwko zakazowi, ale w końcu jakoś się przyzwyczaił.

Chłopiec stale ich zdumiewał. Rikard wprawdzie nie widywał go często, gdyż Natanielowi nie wolno było odwiedzać Lipowej Alei, rodzina bowiem obawiała się, że Tengel Zły, który zawsze bacznie obserwował to miejsce, dowie się o istnieniu chłopca. Rikardowi jednak opowiadano o osobliwej naturze Nataniela, o tym, co się wydarzyło podczas minionego roku. Były to historie wprost niewiarygodne jak na tak małe dziecko. Ileż on wiedział! W jaki sposób myślał! I te jego oczy, gwałtownie ciemniejące od nagłego smutku. Albo promienna radość, gdy udawało mu się bez śladu zniknąć z pola widzenia rodziców, by następnie pojawić się w miejscu, w którym najmniej się go spodziewano. Nikt nie musiał martwić się o zagubione przedmioty – Nataniel zawsze wiedział, gdzie ich szukać. Można by o tym opowiadać w nieskończoność.

A potem nadszedł dzień, kiedy chłopiec skończył cztery lata. Przed dwoma tygodniami Rikard wybrał się na przyjęcie w domu Christy i jej wielkiej rodziny. I wtedy właśnie miały miejsce wstrząsające wydarzenia, których nikt z nich nie rozumiał.

Zebrali się wszyscy z Lipowej Alei, przyszli również Voldenowie. Nastrój panował miły i uroczysty, gdy Nataniel, w jednej chwili zesztywniały na twarzy, popatrzył na nich z przerażeniem.

– Ktoś jest w moim pokoju – oświadczył. – Muszę tam iść, teraz, zaraz.

– O co ci chodzi? – dopytywał się jego ojciec Abel.



18 из 187