Między nimi podąża wysoki rycerz, sprawnie kierując rumakiem – na kolczugę włożył tunikę z krzyżem, a więc był na krucjacie. Podobnie jak przeorysza, wykosztował się, aby kupić srebrną plakietkę. Po cichu komentuje głośne słowa przeoryszy. Ona tego nie słyszy, ale młoda zakonnica się uśmiecha. Nerwowo.

Za tą grupą idą muły ciągnące wóz. A na wozie jest tylko jedna rzecz: prostokątna, nieco zbyt mała jak na miejsce, które dla niej przeznaczono. Rycerz i giermek najwyraźniej jej strzegą. Ową rzecz okrywa sukno ozdobione znakami herbowymi. Ruch wozu przesunął nieco materiał, odsłonił róg szkatuły z rzeźbionego złota – dużego relikwiarza albo małej trumny. Giermek pochyla się na koniu i naciąga sukno, tak że tajemniczy przedmiot zostaje znowu zakryty.

Jest też królewski urzędnik. Jowialny, rosły, zbyt otyły jak na swój wiek, ubrany jak zwykły monarszy poddany. Czymś się jednak wyróżnia. Po pierwsze, jego sługa nosi królewską tunikę z wyhaftowanymi lwami Andegawenów, po drugie, z wypchanej sakwy przy siodle mężczyzny wystają liczydło i ostra krawędź wagi do pieniędzy.

Jeśli nie liczyć giermka, jedzie sam. Nikt wszak nie lubi poborców podatków.

Teraz przeor. Poznajemy go po fioletowej komży, jaką noszą wszyscy kanonicy od Świętego Augustyna.

To przeor Gotfryd z Barnwell, klasztoru Świętego Augustyna, który razem ze znacznie mniejszym konwentem Świętej Radegundy wznosi się po drugiej stronie wielkiego zakola rzeki Cam. Zrozumiałe, że on i przeorysza się nie cierpią. Zakonnikom towarzyszy trzech mnichów, a także rycerz -jeszcze jeden krzyżowiec, sądząc po tunice – oraz giermek.

Och, przeor jest chory. Powinien jechać na czele procesji, ale zdaje się, że jego brzuch – pokaźnych rozmiarów – przysparza mu strasznych katuszy. Duchowny jęczy, zupełnie ignoruje kleryka z tonsurą, który próbuje zwrócić na siebie jego uwagę. Biedak, dopóki nie dotrze do swojego klasztoru, nikt nie zdoła ulżyć mu w cierpieniu, nie ma nawet gospody.



2 из 415